Wybory 2010. "Tu jest Polska, won stąd" - zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego na wiecu w Warszawie

"Gdzie tu przychodzisz ty draniu jeden. Zdrajco narodu. Łobuzie jeden" - tak na sobotnim wiecu PiS na Placu Teatralnym krzyczano do reportera programu "Tomasz Lis na żywo". - Ludzie są podzieleni nienawiścią - komentował Bartosz Arłukowicz z SLD, a poseł Paweł Poncyljusz z PiS mówił o "sierotach po PO-PiSie".
- Przedwczoraj wybraliśmy się na wiec Jarosława Kaczyńskiego, żeby sprawdzić jak jego zwolennicy odbierają słowa o porozumieniu, dialogu, wspólnocie - tak Tomasz Lis zapowiadał wyemitowany dziś w TVP2 materiał z Placu Teatralnego. W większej części nagrania uczestnicy wiecu zachowywali się agresywnie. Zwłaszcza jeśli byli w większej grupie. Gdy tylko reporter przedstawiał się padały wyzwiska: "Nie można gadać z tą świnią cholerną", "Gdzie tu przychodzisz ty draniu jeden. Zdrajco narodu rozumiesz. Łobuzie jeden. Nie wiesz, że Polska już jest kolonialna." "Odejdź stąd. Won stąd. Po rusku trzeba by do was mówić. Won stąd. Ubowcu ty. Tu jest Polska, won stąd. Zrywać się stąd. Do domu. Wasz bełkot się kończy. Dosyć tego kłamstwa. Sprzedawczyku ty. Najpierw pan przeproś."

Były też łagodniejsze: "Gdyby pan miał więcej kultury, to by pan tu nie przychodził." "Dziękuję". "Bardzo mi przykro, ale nie możemy. Jesteśmy polskim narodem i nie możemy". "Będzie zgoda, jeśli prasa nie będzie tak kłamała jak kłamie i nie będzie nas dzieliła. Wy nas dzielicie. Najwyższa pora mówić prawdę. Ludzie mają swój rozum i wnioski potrafią wyciągnąć."

Część osób, zwłaszcza nagrywanych w pojedynkę odpowiadała na pytania. Większość z nich twierdziła, że współpraca Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim jest możliwa. "Dlaczego miałaby być niemożliwa. Donald Tusk jak i Kaczyński chcą dla Polski jak najlepiej." Choć część nagrywanych osób wypowiadała się sceptycznie: "Według mojej oceny jest zbyt wiele różnic, nie tyle poglądowych, ale wynikających z charakterów. Trudno będzie te ambicjonalne różnice przezwyciężyć."

W dzisiejszym programie Tomasz Lis zapewniał, że wyemitowany, kilkunastominutowy fragment, to próbka reprezentatywna całego dwugodzinnego nagrania, a jeśli coś wycięto, to najbardziej agresywne wypowiedzi.

"Ludzie są podzieleni nienawiścią"

Materiał komentowali zaproszeni do studnia goście. Paweł Poncyljusz z PiS: - Pana reporter wszedł w środowisko ludzi o różnych poglądach. Każdy mógł tam przyjść. Kim jest każda z tych osób, trudno powiedzieć. Jestem zadowolony, że większość tych głosów mówiła o wierze w to, że Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mogą zgodnie pracować na rzecz Polski. Z drugiej strony zawsze będą ludzie, którzy będą uwalniali swe emocje, gdy pojawiają się media. Ktoś, kogoś będzie przepędzał. Wielu z tych ludzi, którzy się wypowiadali jest trochę takimi sierotami po PO-PiSie. Sam jestem taką sierota. Wbrew pozorom więcej w elektoracie PiS jest sierot po wspólnej pracy dla Polski, która nie wyszła w 2005 roku, niż gdybyśmy te badania zrobili w elektoracie Platformy Obywatelskiej.

Bartosz Arłukowicz z SLD: - Mnie jest przykro po tym materiale. Pokazał, że Polska jest podzielona. Ludzie są podzieleni nienawiścią płynącą z przeszłości, z lat 90. Politycy nawet jeśli mają usta przepełnione ciepłymi słowami o współpracy podgrzewają tę atmosferę. Donald Tusk i Jarosław Kaczyński podzielili Polskę. Próbują wmówić Polakom na czym polega patriotyzm. A ja nie pozwalam Jarosławowi Kaczyńskiemu odbierać mi patriotyzmu, nie pozwalam zawłaszczać patriotyzmu, pokazywać kto jest dobrym patriotą, a kto złym. W tym materiale widzieliśmy, że są osoby, które pokazują, że w tym kraju dla niektórych ludzi miejsca nie ma.

Małgorzata Kidawa-Błońska z PO: - Zawsze w takim tłumie emocje są bardzo silne. Ludzie mają odwagę mówić rzeczy, które czują gdzieś w sercu. Możemy się z tym zgadzać lub nie. To są rzeczy brutalne, bardzo silne, pokazujące jak mocny jest podział. Ludzie, którzy czując się zagubieni i nie potrafiąc sobie różnych rzeczy wytłumaczyć, szukają zewnętrznego wroga. Starają się świat podzielić "my jesteśmy dobrzy, cała reszta jest zła". Tak się dzieje na całym świecie. Na politykach ciąży zadanie, żeby pokazać, że demokracja polega na tym, że słuchamy swoich poglądów i szanujemy się. W naszej polityce w ostatnich latach zabrakło szacunku dla przeciwników politycznych, z którymi się nie zgadzamy.

DOSTĘP PREMIUM