Kompromitacja ośrodków badawczych. Sprawdził się tylko TNS OBOP. "To jest matrix"

Sondaże po raz kolejny rozbiegają się z rzeczywistością - komentował wpadkę pracowni badawczych Tomasz Sekielski z TVN. - To zmienia prognozowanie na drugą turę. Teraz się może zdarzyć wszystko - wtórowała mu Dorota Gawryluk z Polsatu. - Myślę, że to kwestia kasy - skwitował Tomasz Ziemiec z TVP, która jako jedyna podała sondaż zgodny z rzeczywistymi wynikami
Różnice we wczorajszych sondażach ośrodków badawczych (SMG/KRC oraz Homo Homini) były największym zaskoczeniem wieczoru. Rozbieżność między wynikami kandydatów sięgała momentami 12,5 punktów procentowych. Najbardziej odbiegający od pozostałych sondaż - TNS OBOP - okazał się najbliższy rzeczywistemu wynikowi wyborów. O kompromitacji sondażowni rozmawiali dziś w Poranku TOK FM publicyści mediów najbardziej dotkniętych tą wpadką.

- Jest wielki problem z sondażami w Polsce. Po raz kolejny się rozbiegają z rzeczywistością - mówił Tomasz Sekielski z TVN. - TVN i Polsat miały badania przeprowadzane telefonicznie, TVP przygotowane przez TNS OBOP exit polls.

Według sondaży trzech ośrodków badawczych różnica między głównymi kandydatami wahała się między 5,4 a 12,5 pkt proc. - Myślę, że to kwestia kasy - mówił w Poranku TOK FM Krzysztof Ziemiec z Telewizji Polskiej. - Firmy wyłożyły za mało pieniędzy i zrobiły tylko badania telefoniczne zamiast exit polls.

- Patrzenie na to, co ośrodki badań opinii publicznej dają konkretnym kandydatom nie ma sensu, bo porównując ostatnie wyniki to mamy kompletny matrix. Sondażownie zapewniały, że sprzedają produkt, w którym wynik może się rozbiec o trzy punkty od rzeczywistego - wyborczego - komentowała Dorota Gawryluk z Polsatu. - To była nieprawda, bo wyszło kilkanaście punktów różnicy, a to zmienia wszystko - prognozowanie na drugą turę. Teraz może zdarzyć się wszystko - mówiła. - Widzę oderwanie mediów od rzeczywistości. Rozejrzyjmy się wokół siebie. Spójrzmy na kogo głosują ludzie i jakie są naprawdę poglądy w Polsce. Na przykład przekazanie głosów przez Włodzimierza Cimoszewicza, z czego media robiły główny news, w rzeczywistości nie miało żadnego wpływu na wynik Komorowskiego - podsumowała Gawryluk.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM