Prezydent Karnowski nie musi przepraszać Kurskiego. "Panie Jacku, prawdy!"

Gdański sąd uznał za dopuszczalną wypowiedź prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, o tym że europoseł Jacek Kurski kupił swoją leśniczówkę za bezcen i że "dobrze by było, gdyby CBA zajęło się tą sprawą". Zdaniem sądu wypowiedź ta, co prawda godzi w dobre imię polityka, ale prezydent Sopotu miał prawo tak powiedzieć, bo taka jest polityczna debata.
- Należy uznać, że ta wypowiedź mieści się w granicach dopuszczalnej, mimo wszystko, wolności słowa - mówi sędzia Agata Wojciszke. O dziwo europoseł Kurski nie traktuje tego wyroku jako porażki.

- No wyszło pół na pół, ale w toku procesu wykazano, że zarzuty pana Karnowskiego były całkowicie niepotwierdzone - uważa polityk PiS-u. I według niego taki wyrok jest podyktowany toczącą się kampanią wyborczą.

- Takie są czasy, że żaden polityk Prawa i Sprawiedliwości nie może wygrać w Polsce żadnego procesu. Czy się nazywa Kaczyński, czy Kurski - mówił europoseł po zakończonej rozprawie.

Stojący obok Jacek Karnowski patrzył zaskoczony.

- Przed chwilą sąd oddalił powództwo pana Kurskiego, a pan Kurski mówi, że jest remis. Panie Jacku litości! Prawdy nawet po wyroku sądu pan nie umie powiedzieć - mówił prezydent Sopotu.

Kurski zapowiedział odwołanie się od wyroku.

DOSTĘP PREMIUM