Kaczyński straszy monopolem PO. "W naszym wypadku takiego niebezpieczeństwa nie będzie"

Jeśli wybory prezydenckie wygra Bronisław Komorowski to będzie monopol jednej partii i to taki groźny dla demokracji - zasugerował Jarosław Kaczyński. Zapewnił też, że w przypadku swojej wygranej przestanie być prezesem i członkiem PiS.
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta, który był gościem radia RMF FM dowodził, że, gdy on rządził, a głową państwa był jego brat to zagrożenia monopolem jednej partii nie było. Zapewniał też, że groźna dla demokracji nie będzie także taka sytuacja, gdy to on wygra wybory prezydenckie, a za rok parlamentarne jego partia. Zdaniem prezesa PiS w przypadku Platformy jest odwrotnie.

- Monopolizacja następuje wtedy, kiedy także inne elementy systemu są w rękach jednej siły albo są do niej zbliżone. Chodzi tutaj o potężne media, które bardzo sprzyjają obecnej władzy, jakby rezygnują z kontroli nad nią. Krótko mówiąc to musi być dużo szerszy chciałbym powiedzieć układ, ale to słowo jest zakazane - wyjaśniał Jarosław Kaczyński i przypominał, że gdy rządził "media były po drugiej stronie".

- Nas kontrolowano, jak żadną władzę po 1989 roku. Telewizja Publiczna też nas specjalnie nas nie lubiła - dodawał Kaczyński.

"Jeśli zostanę prezydentem przestanę być prezesem i członkiem PiS"

Kandydat PiS zapewniał też, że gdy w najbliższą niedzielę wygra wybory to przestanie być prezesem partii i jej członkiem. - Będę prezydentem wszystkich Polaków - mówił. -Jeśli przegram partia będzie zmieniała się wraz ze mną, a może bardziej prawidłowo jest powiedzieć, że ja się będę zmieniał wraz z partią - dodawał gość radia RMF FM.

Pytany z kolei o błędy swojego rządu i język, którym posługiwał się przed 10 kwietnia odpowiadał: - Nie ma człowieka, który nie popełnia błędu, jak się coś robi. Nie błędy były istotą mojego rządu, ale sukcesy - zauważał i dodawał: - Ja chcę być politykiem, który wyciągnął wnioski z tragedii, która się zdarzyła. Chciałbym, że sposób dyskutowania między politykami się zmienił, bo to zmiana, która przyniesie nam duże korzyści - twierdził Jarosław Kaczyński.



DOSTĘP PREMIUM