"Następne wybory wygra Kaczyński". Migalski już wie

- To będzie gnuśna prezydentura nicnierobienia, po której Kaczyński wygra wybory. To oczywiste - tak europoseł PiS Marek Migalski komentuje w powyborczy poniedziałek RMF FM wyniki wyborów. Chwali się, że dobry wynik Kaczyńskiego to też jego osobista zasługa. - To ni był nokaut i zmiecenie nas z powierzchni ziemi. To tylko potwierdzenie siły prezesa - podkreśla.
Na Bronisława Komorowskiego zagłosowało 52,63 proc. wyborców, na Jarosława Kaczyńskiego 47,37 proc. wyborców - to wyniki PKW z 95 proc. obwodów podane na ostatniej nocnej konferencji prasowej. Migalski podkreśla, że PiS osiągnął sukces - na początku kampanii startował z ok. 20-procentowym poparciem.

- Może i Kaczyński oglądał plecy kandydata PO, ale te plecy były coraz bliżej, to potwierdza, że prezes PiS wciąż jest atrakcyjny dla wyborców. Ja, Kluzik-Rostkowska, Poncyljusz i Bielan, zrobiliśmy dobry wynik i teraz już nie zejdziemy z pierwszej linii partii - powiedział. Jak dodaje, wynik to "potwierdzenie siły" prezesa PiS - europoseł nie wyobraża sobie, by w 2015 ktoś inny reprezentował jego partię w wyborach prezydenckich.

Migalski nie wierzy też w czyste intencje Platformy, która wzywa do 500 dni politycznego spokoju i cichej pracy po wyborach. - Oby nie było tak, że te wezwania do spokoju oznaczały zamknięcie ust opozycji i że teraz wezwie się PiS do samorozwiązania się i poparcia w ciemno wszystkich projektów rządu - dramatyzuje Migalski. Jak mówi, wynik Komorowskiego to pyrrusowe zwycięstwo i "zapłaci za to cała Polska".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM