Polska po wyborach podzielona. "Zobaczyliśmy nie dwie, lecz trzy Polski"

- Polska A i Polska B? To dobrze brzmi. Ale podziały w kraju są dużo bardziej zróżnicowane - mówi w TOK FM dr Robert Sobiech, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Jak dodaje, nawet w II turze wyborów było widać nie dwie, lecz trzy Polski. Zdaniem prof. Wojciecha Łukowskiego, różnic w społeczeństwie jest wiele, ale ten jeden kluczowy podział było widać bardzo wyraźnie.


Po ogłoszeniu wyników wyborów, zarysował się najwyraźniejszy podział między zwolennikami Prawa i Sprawiedliwości a Platformy Obywatelskiej. - Ta polaryzacja, podział pół na pół mógł zaskoczyć. Myślę, że dokonuje się proces, którego nie potrafimy jeszcze do końca nazwać. Wydaje mi się, że Polska się bardzo mocno przesunęła. Zmieniła swoje miejsce w przestrzeni. W przestrzeni geopolitycznej, ale też w przestrzeni wartości. Takie przesunięcie dokonuje się od 10 kwietnia tego roku. Te wybory są elementem tego procesu - mówi prof. Łukowski.

Jego zdaniem istnieje jeden, kluczowy podział. - Istnieje gigantyczne zamieszanie na poziomie pojęć. Linia podziału przebiega w takim punkcie, w którym proponowane są dwa różne porządki aksjologiczne - mówi. - Po jednej stronie: jest bardziej fundamentalna wizja. Bardziej przejrzysta, oparta na tradycji, przeszłości, mitach. Druga wizja, którą proponuje Komorowski, to wizja w stylu "radźcie sobie sami, my Wam pomożemy". To ta trochę bardziej liberalna wizja. Kaczynski deklaruje ofertę, w której więcej miejsca jest dla więzi społecznych - tłumaczy prof. Łukowski. - Inna sprawa, czy on to realizuje... - dodał.

"Mamy trzy Polski"

Ale czy ten podział rzeczywiście jest tak prosty, jak często się go przedstawia, że na Jarosława Kaczyńskiego głosują mniej zarabiający, słabiej wykształceni, którzy nie pogodzili się ze zmianami ustrojowymi? Zdaniem prof. Sobiecha - nie. - Moim zdaniem mamy trzy Polski, nie dwie. Ta trzecia to Polska niegłosujących. Oni uważają, że ta Polska, ten kraj, nie jest ich. Dotyczy to głównie ludzi młodych - powiedział.

- Wśród tych, którzy idą do wyborów mieliśmy klarowny podział. Dlatego, że było dwóch kandydatów. Jednak, gdy za chwilę będą wybory parlamentarne i okaże się, że te podziały są już inne. Polska A i Polska B - to dobrze brzmi publicystycznie. To może mobilizować zwolenników jednego i drugiego lidera do głosowania. Jednak interesy są o wiele bardziej zróżnicowane - mówił dr Sobiech. - Nie dzieliłbym Polski. Dlaczego? Po pierwsze: Polska jest dużo bardziej zróżnicowana. Po drugie: takie symboliczne podziały mają swoje konsekwencje. Ludzie się przypisują do tych lepszych lub gorszych i zaczynają postępować według tych definicji. A one są w znacznej mierze sztuczne - mówi dr Sobiech.

Prof. Wojciech Łukowski uważa z kolei, że istnienie jednego, kluczowego podziału nie wyklucza innych zróżnicowań. Poza głównym podziałem, jest wiele innych różnic, które istnieją równolegle. Jednak ten podział między zwolennikami PO i PiS jest wyraźnie widoczny.

"Zwycięstwo Komorowskiego utrudni modernizację PiS-u"

- Bardzo bym chciał, żeby ta kampania była ostatnią prowadzoną w tym stylu, bez merytoryki - mówił dr Sobiech. Zwrócił uwagę, że w tej kampanii zabrakło naturalnego elementu każdej kampanii prezydenckiej - rozliczenia poprzednika. Według socjologa duży wpływ na wynik wyborów miała frekwencja. - Gdyby sięgnąć pamięcią dalej wstecz, to w roku 2000 i 1995 frekwencja była znacznie wyższa - mówił Sobiech. - To, że idziemy do urn, jest spowodowane tylko tym, że pamiętamy o tej nieszczęsnej frekwencji sprzed paru lat, na poziomie 40%. Natomiast gdyby spojrzeć na frekwencje według regionów, to ludzie w miastach głosują chętniej. Dlaczego? Moim zdaniem czują, że mają na coś wpływ. Swoją drogą, przy tak niskiej frekwencji jak teraz trudno będzie cokolwiek zmienić.

Sobiech zaznaczył, że taki wynik nie odbije się na samym Prawie i Sprawiedliwości. - Na pewno teraz nie będzie kryzysu przywództwa w PiS, ale dużo będzie zależało od tego, jaka to będzie partia po wyborach. Bo modernizacja, o której mówił Kaczyński, polega na kształceniu elit - mówił socjolog.

Jednak zdaniem prof. Łukowskiego zwycięstwo Komorowskiego paradoksalnie zablokuje zmiany w PiS-ie. - To zwycięstwo zamraża PiS i utrudni modernizację partii od wewnątrz - mówił Sobiech. - Trzeba pamiętać jakie w tej partii są frakcje: skupione wokół Ziobry, Kurskiego, a z drugiej strony wokół Kluzik-Rostkowskiej. Piekielnie trudne będzie przekształcenie tej partii, bo głównym problemem jest sam prezes.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM