"Powołanie Lufta i Dworaka do KRRiT było nieestetyczne"

- Nie podobają mi się personalnie te nominacje. Przy Dworaku nie mam zastrzeżeń, bo ten człowiek zna się na telewizji. Krzysztof Luft jednak był za blisko polityki - mówiła w TOK FM Ewa Milewicz, dziennikarka "Gazety Wyborczej". - Jeżeli człowiek pomaga marszałkowi w kampanii politycznej, potem dostaje nominację do KRRiT, to jest nieestetyczne, bo wygląda trochę na nagrodę, dowód wdzięczności. Do tego nie powinny służyć publiczne stanowiska - dodaje.
KRRiT liczy pięć osób: dwie osoby wyznacza prezydent, dwie Sejm i jedną Senat. - W tej konstrukcji to znaczy, że różni politycy z różnych klubów powinni mieć na wpływ na nominacje - mówiła w TOK FM Ewa Milewicz, dziennikarka "Gazety Wyborczej". - Na razie taka jest ustawa. Komorowski już mianował swoich dwóch członków. Trzech zostało dla pozostałych partii. Tak się nie robi. Te stanowiska powinny być obsadzane drogą uzgodnień między partiami. Wydaje mi się, że pięciu członków powinno reprezentować wszystkie ugrupowania polityczne - mówiła Milewicz. Tymczasem Krzysztof Luft i Jan Dworak, powołani już przez prezydenta-elekta Bronisława Komorowskiego, kojarzeni są jednoznacznie z Platformą Obywatelską - obydwaj byli członkami partii.

- Nie podobają mi się personalnie te nominacje. Przy Dworaku nie mam zastrzeżeń, bo ten człowiek zna się na telewizji. Krzysztof Luft jednak był za blisko polityki - mówiła w Milewicz. - Jeżeli człowiek pomaga marszałkowi w kampanii politycznej, potem dostaje nominację do KRRiT, to jest nieestetyczne, bo wygląda trochę na nagrodę, dowód wdzięczności. Do tego nie powinny służyć publiczne stanowiska - dodaje.

- Nie jestem szczególnie zaskoczony taką sytuacją, nie spodziewam się też, żeby kolejne nominacje odbiegały od tego, co zrobił Komorowski - komentował personalia w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji Mariusz Staniszewski z "Dziennika Gazety Prawnej". - To nie jest tak, że są to ludzie przypadkowi. Nawet jeżeli Komorowski nie konsultował swoich decyzji z władzami PO, to są to ludzie z szeroko rozumianego obozu Platformy. Nawet jeżeli są z innej frakcji, to będą realizować cele PO - dodał. Według Staniszewskiego Komorowski zdając sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie miałby szansę mianowania tych polityków, zrobił to tuż przed otrzymaniem dokumentu potwierdzającego zwycięstwo w wyborach prezydenckich. - Może obawiał się tego, że kandydatów do KRRiT wyznaczyłby następny wypełniający obowiązki prezydenta - marszałek Schetyna - spekulował Staniszewski.

Członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji powoływani są na sześcioletnie kadencje. W ich kompetencji leży m.in. powoływanie rad nadzorczych spółek telewizji publicznej i publicznej radiofonii, rozdysponowanie środków z abonamentu radiowo-telewizyjnego, udzielanie koncesji i nakładanie kar pieniężnych na nadawców.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM