Kurski: Ten język odreagowuje trzy miesiące całkowitej cenzury

- Rozumiem te emocje. Nie będę krytykował Joachima Brudzińskiego, który był na miejscu - mówił w radiowej "Trójce" Jacek Kurski. Według europosła PiS słowa "Tusk zostawił ciało prezydenta w błocie, ściskał się w tym czasie z Putinem" i "ciało leżało w ruskiej trumnie" to język trudny, ale powodowany przez emocje, które były kłębione przez ponad trzy miesiące.
W opinii Kurskiego rząd nie podjął odpowiednich działań po wydarzeniach z 10 kwietnia i ma to wpływ na język dyskusji politycznej w kraju.

Kurski dodał, że mimo, iż słowa posła PiS Joachima Brudzińskiego wywołały burzę, to jednak nikt nie podważał ich prawdziwości.

Powiedział również, że tego typu wypowiedzi są wynikiem emocji spowodowanych "trzema miesiącami całkowitej cenzury".

Zaznaczył, że należy w sposób odważny rozmawiać na ważne tematy takie jak: Smoleńsk czy powódź.

Poseł PiS Joachim Brudziński, który był wczoraj gościem TVN24, oskarżył premiera Tuska o to, że ścigał się z Jarosławem Kaczyńskim w drodze do Smoleńska i unikał spotkania z prezesem PiS. Brudziński dodał, że gdy Donald Tusk ściskał się z Władimirem Putinem, kilka metrów dalej w błocie leżało ciało nieżyjącego prezydenta. Poseł Brudziński podkreślił, że dotychczas nie ujawniał tych faktów.

Zmiana języka na czas kampanii to błąd

Zdaniem Kurskiego wydarzenia, do których doszło po katastrofie prezydenckiego samolotu, zmieniły scenę polityczną. Samo PiS postanowiło, że należy odejść od agresywnego języka, który do tamtej pory obowiązywał.

Jednak kampania wyborcza spowodowała, że jego ugrupowanie nie mogło mówić wszystkiego, co myślało na ten temat. To PO było stroną atakującą.

- Byłem zwolennikiem, żeby mówić o wszystkich ważnych sprawach. Wpadliśmy w pułapkę dyskursu politycznego - cokolwiek byśmy zrobili, byłoby źle. Tak zwany "mainstream", czyli ten większościowy układ poglądów w polskich mediach, stworzył fałszywy dyskurs, że oto mamy nowy PiS, swoistego skruszonego grzesznika, który musi odkupywać za swoje grzechy, ale jeżeli będzie się zachowywał dobrze, to będzie akceptowany przez większościowy układ mediów - wyjaśnił Jacek Kurski i dodał, że takie myślenie było błędem.

- Moim zdaniem to był błąd. Należało wyciągnąć prosty wniosek z tragedii smoleńskiej i powiedzieć tak: albo ta tragedia przeorała świadomość społeczną i jest klimat na powrót do prawdy, albo nic nie zrobiła, i wtedy żaden kurs unikający twardych, trudnych problemów nic nie da - ocenił.

Polityk PiS zaznaczył, że ostatnie wypowiedzi niektórych polityków Platformy, z Januszem Palikotem na czele, świadczą o polityce polegającej na demitologizacji postaci Lecha Kaczyńskiego i niszczeniu jego wizerunku.

Palikot w ostatnich wypowiedziach sugerował, że w sprawie Smoleńska to właśnie Lech Kaczyński ma "krew na rękach".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM