Awantura w "hazardowej". Kempa: propozycje biją w Lecha Kaczyńskiego

Posłowie opozycji skrytykowali przewodniczącego komisji hazardowej za przedwczesne przygotowanie projektu raportu z prac komisji. Beata Kempa z PiS i Bartosz Arłukowicz z lewicy podkreślali w swoich wystąpieniach przed komisją, że nie napłynęły jeszcze wszystkie materiały, nie przesłuchano także prokuratorów zajmujących się wyjaśnianiem afery hazardowej.
Beata Kempa zarzuciła Mirosławowi Sekule, że postawił już wnioski z prac komisji mimo że nie zakończyły się jeszcze prokuratorskie postępowania wobec osób, których nazwiska pojawiły się w aferze. Posłanka PiS sprzeciwiła się także lekceważeniu przez przewodniczącego zdania członków komisji, którzy reprezentują partie opozycyjne. Zapowiedziała kategorycznie, że nie podpisze się pod raportem, ponieważ "bije" on w nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Przemysława Gosiewskiego nie podając żadnych dowodów. Za to nie pojawia się w nim na przykład nazwisko Zbigniewa Chlebowskiego. Określiła projekt raportu jako "manifest polityczny PO" i zaznaczyła, że podpisanie się pod takim dokumentem grozi odpowiedzialnością karną, ponieważ osoby pokrzywdzone w raporcie i ich rodziny będą mogły dochodzić swoich praw przed sądem. - Ja się nie podpiszę pod tym, nie narażę się na odpowiedzialność karną ze strony rodziny Przemysława Gosiewskiego i Lecha Kaczyńskiego - mówiła posłanka PiS. Beata Kempa dodała, że stwierdzenie w raporcie, iż przeciek o akcji operacyjnej CBA pochodził z Biura, a nie z kancelarii premiera, nie ma żadnych podstaw dowodowych.

Arłukowicz: Przewodniczący nie rozumie dlaczego powstała komisja

Bartosz Arłukowicz z Lewicy podkreślił w swoim wystąpieniu, że nieodpowiedzialne byłoby tworzenie raportu przed wysłuchaniem prokuratorów zajmujących się wyjaśnianiem afery hazardowej. Zarzucił też Mirosławowi Sekule, że nie rozumie powodów, dla których powołana została komisja śledcza. Andrzej Dera z PiS zauważył, że w projekcie raportu końcowego nie ma żadnej odpowiedzi na fundamentalne pytania, które miała wyjaśnić komisja i że projekt ma się nijak do rzeczywistości. Podkreślił też, że najpierw należy zakończyć przesłuchiwanie wszystkich świadków, a potem wspólnie sporządzić raport końcowy. Zaznaczył, że raport nie może być pisany przez przewodniczącego pod z góry postawione tezy, lecz powinien być dziełem wszystkich członków komisji. Zarzucił jednocześnie Mirosławowi Sekule, że wykonuje "dyrektywę polityczną".

Dera: Raport nie do przyjęcia

Poseł PiS Andrzej Dera zaproponował, by członkowie komisji hazardowej z partii opozycyjnych przedstawili własny raport z jej prac. Polityk oświadczył, że raport w tym kształcie, w jakim przedstawił go przewodniczący Mirosław Sekuła, jest nie do przyjęcia. Andrzej Dera zwrócił uwagę, że tezy tego raportu nie mają żadnego poparcia w dowodach, jego autor nie wyjaśnia między innymi, dlaczego jednych świadków uznaje za wiarygodnych, a innnych nie. Poseł PiS zaapelował do przewodniczącego Sekuły, by wycofał projekt raportu oraz by po dalszych przesłuchaniach wszyscy członkowie komisji spotkali się i bez obecności dziennikarzy przygotowali ten dokument.

Sekuła prosi o przeczytanie

Mirosław Sekuła odpowiadając na zarzuty posłów opozycji poprosił ich, by uważnie przeczytali tekst raportu. Powiedział, że uporządkowanie sytuacji wymaga przypomnienia rozwiązań prawnych i oświadczył, że zgodnie z ustawą o komisjach śledczych to przewodniczący zgłasza projekt, a członkowie zgłaszają poprawki lub zdania odrębne, które można zamieścić w raporcie. Poseł PO Sławomir Neumann zarzucił z kolei opozycji przeciąganie prac komisji. Zwrócił uwagę, że komisja pracuje już osiem miesięcy i czas postawić wnioski końcowe. Od listopada zeszłego roku hazardowa komisja śledcza odbyła 54 posiedzenia. Nie licząc informacji przedstawionych przez członków rządu, przesłuchała ponad 70 świadków.

Bezpośrednim powodem powołania komisji był wybuch afery po publikowaniu stenogramów z rozmów polityków Platformy Obywatelskiej z biznesmenami z branży hazardowej. Ostatecznie przedmiotem prac komisji stał się przebieg prac nad ustawą o grach losowych i zakładach wzajemnych za rządów PO, PiS i SLD.

DOSTĘP PREMIUM