Zmiana języka PiS: "To się może obrócić przeciw nim"

Ten zwrot może się odwrócić przeciw Prawie i Sprawiedliwości - uważa Wojciech Szeląg z Polsatu News. - Ta strategia jest bezcelowa, chyba że on wynika z wewnętrznych badań PiS u na temat elektoratu Jarosława Kaczyńskiego - mówi z kolei Łukasz Warzecha z "Faktu".
Publicyści w popołudniowej audycji Radia TOK FM rozmawiali o zmianie języka politycznego Prawa i Sprawiedliwości. W czasie kampanii wyborczej partia postanowiła złagodzić języka. Od wczoraj jednak widać, że zarówno Jarosław Kaczyński, jak i inni członkowie PiS m.in. Joachim Brudziński ostro atakują swoich przeciwników politycznych m.in. w sprawie rzekomych zaniedbań związanych z katastrofą pod Smoleńskiem.

To zmiana strategii czy wyraz frustracji, a może jakiś ważny sygnał - pytał prowadzący audycję Kamil Dąbrowa. - Jeśli patrzyć na to w planie strategii politycznej, to w tym momencie ta strategia jest bezcelowa, chyba że on wynika z wewnętrznych badań PiS u na temat elektoratu Jarosława Kaczyńskiego i jest to jest jakoś rozplanowane aż do wyborów samorządowych - uważa Łukasz Warzecha. - W planie ludzkim widzę to w ten sposób, że PiS zdecydował się na spójną strategię wizerunkową wstrzemięźliwości. Wielu polityków PiS miało silne emocje związane z tą sytuacją i musiało je skrępować w związku z tą strategią. Jeśli teraz się okazało, że tak bardzo pilnować się nie trzeba, to wierzę w ludzką motywację.

- PiS być może dochodzi do wniosku, że nie warto nadstawiać drugiego policzka - mówił Warzecha. - Czas do kolejnych wyborów jest tak długi, że trzeba ludziom pokazywać co się stało i będzie to miało większą wartość skupiania wyborców wokół PiS-u niż utrzymywanie strategii wstrzemięźliwości. Trochę rozumiem polityków PiS. Śledztwo jest prowadzone skandalicznie, rząd skandalicznie się w tej sprawie zachował. Uważam, że wszyscy obywatele mają prawo znać prawdę o Smoleńsku. Wolałbym, żeby presję na rząd wywierały środowiska obywatelskie, niż żeby sprawa stała się ściśle politycznym orężem, bo wtedy szansa na wyjaśnienie tego spada, a zwiększa się szansa, że będziemy mieli okładanie się po głowach jakimiś dziwnymi, przeciekami czy półprawdami.

Wojciech Szeląg z Polsat News uważa z kolei, że zmiana strategii Prawa i Sprawiedliwości może nie być dobrym posunięciem. - Sposób w jaki PiS podchodziło do kwestii smoleńskiej w czasie kampanii, to był sposób przemyślany. Ten zwrot może się odwrócić przeciw Prawie i Sprawiedliwości. Sondaż, który dawał 40 proc. poparcie dla PiS to jest efekt dotychczasowej strategii, a nie ostatnich słów - mówił Szeląg. - Brudziński nie udawał emocji występując u Moniki Olejnik. Jego emocje i emocje polityków PiS nie pozwalają na dopuszczanie alternatywnego wyjaśnienia poszczególnych sytuacji. Politycy wzięli Smoleńsk w swoje obroty i nie chodzi o wyjaśnienie przyczyn tragedii, tylko o to czyja będzie ta tragedia. Układa mi się to w ciąg: Wawel, krzyż przed kancelarią, zdjęcia posłów na sali sejmowej. Tam zginęło 96 osób i ludzie związani z PiS-em stanowili mniejszość.

DOSTĘP PREMIUM