Kaczyński: Jeżeli Komorowski usunie krzyż, to będzie tam, gdzie Napieralski

- Niech ma odwagę powiedzieć, że jest po tej samej stronie, co pan Napieralski i pan Zapatero - apelował do Bronisława Komorowskiego Jarosław Kaczyński. Odniósł się w ten sposób do zabiegów prezydenta, żeby sprzed Pałacu Prezydenckiego usunąć krzyż. Lider PiS zaznaczył, że katastrofa była "dziwna" i jego moralnym obowiązkiem jest wyjaśnienie jej przyczyn.


Jarosław Kaczyński odniósł się w czasie konferencji prasowej do sprawy krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. Jest zdecydowanym przeciwnikiem jego usunięcia. - Jeżeli prezydent Komorowski usunie krzyż, to będzie zupełnie jasne, kim jest i po której, w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii, jest stronie. Ten krzyż jest symbolem, który odnosi się przede wszystkim do poległego prezydenta i jego żony, ale również wszystkich ofiar katastrofy. Dopiero wtedy, gdy w tym miejscu powstanie pomnik, będzie można go przenieść. Każdy, kto twierdzi coś innego, dopuszcza się ciężkiego moralnego nadużycia - mówił.

- Jeżeli pan Komorowski to odrzuca (ideę pozostawienia krzyża - red.), to niech to jawnie powie. Niech ma odwagę powiedzieć, że jest po tej samej stronie, co pan Napieralski, pan Zapatero itp. - dodał.

Moralny obowiązek prezesa PiS



- Ja mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, gdyż dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół oraz dziesiątek ludzi, którzy zginęli w tej, trzeba to powiedzieć, dziwnej katastrofie - mówił Jarosław Kaczyński.

Zaznaczył, że zaangażowanie PiS-u w badanie przyczyn tragedii smoleńskiej, nie jest żadną nową strategią partii. - Ten aspekt moralny tego zaangażowanie jest aspektem głównym. Bo są komentarze o zmianie polityki, o nowej polityce, strategii. Nie, to nie jest nowa strategia, to jest imperatyw moralny. Kto tego nie rozumie, współczuję mu - mówił. Przypomniał również, dlaczego PiS nie podnosiło kwestii tragedii smoleńskiej w czasie kampanii wyborczej: - W trakcie kampanii wyborczej mówiłem, że nie będę podnosił tej sprawy, żeby nie zarzucano mi, że robię to w celach wyborczych.

W obronie Brudzińskiego

Kaczyński broni również swoich partyjnych kolegów, którzy atakowali rząd za jego działania po katastrofie smoleńskiej, na przykład Joachima Brudzińskiego.

- Określenie "ruska trumna" jakby nijak ma się do oświadczeń różnych ludzi, których nazwisk nawet nie chce wypowiadać. Ktoś, kto to widział mógłby być wstrząśnięty. A tak było, sam to widziałem - mówi.

Będzie "biała księga"

Lider PiS zapowiedział również, że "na początku nowego sezonu politycznego" powstanie "biała księga" dotycząca okoliczności katastrofy smoleńskiej. - My chcemy przedstawić opinii publicznej rzeczy udokumentowane, pokazujące jak to było, jakie są wyraźne związki przyczynowe między różnymi decyzjami, różnymi grami, gierkami, a tym w jakich warunkach odbywał się ten lot - mówił. - Na pewno będziemy się tą sprawą zajmować i to być może przez bardzo długi czas i na różne sposoby - zapowiedział.

Kaczyński dodał, że obecnie jest dużo większa niż wcześniej wiedza na temat tego, "jak wyglądały wydarzenia przed tą wyprawą (do Smoleńska), począwszy od końca stycznia". - Wszyscy wiemy, co działo się, jeśli chodzi o prezydenta w poprzednich latach, że prezydent był przedmiotem zupełnie niebywałego, obrzydliwego, odrażającego moralnie ataku ze strony różnych sił - mówił. - Jeśli ktoś tych faktów ze sobą nie łączy, jak sądzę popełnia daleko idący błąd, albo ma jakieś kłopoty z myśleniem - ocenił Kaczyński. - W tej sprawie będą konferencje, będą +białe księgi+ i to funkcjonujące nie tylko w skali kraju, ale i Europy, a może i szerzej - zapowiedział.

Jak politycy komentują wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego? CZYTAJ>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM