"Nie chcę już pana Sekuły widzieć na oczy". Kempa tłumaczy, dlaczego płakała

- Pan Sekuła krzyczał. Ja już nie potrafię z tym człowiekiem pracować - tak Beata Kempa tłumaczyła swój płacz podczas obrad komisji hazardowej. Prace komisji przerwano. Sekuła odpowiedział jej fragmentem psalmu.






- Ja już nie jestem w stanie dalej pracować z Mirosławem Sekułą - żaliła się w TVN24 Beata Kempa. Skarżyła się, że zachowuje się w stosunku do niej "bardzo bezczelnie" i "godzi w jej godność kobiety". - To jest chamskie traktowanie kobiet - powiedziała.

Odniosła się w ten sposób do swojej kłótni z Mirosławem Sekułą, przez którą rozpłakała się na obradach komisji śledczej. Z jej słów wynikało, że chciała wziąć urlop, na co negatywnie zareagował przewodniczący komisji hazardowej. - Jak państwo wiedzą, jestem osobą dość twardą, odporną. Potrafię odpierać wszelkie ataki. Pan Sekuła krzyczał. To jest coś niebywałego. Ja już nie potrafię z tym człowiekiem pracować - mówiła.

Swoją wypowiedź dla telewizji zakończyła zapowiedzią: "Szanowni państwo, dość tego. PO panoszy się w Sejmie. Pan Sekuła moim zdaniem uwłacza mojej godności. Ja nie chcę już pana Sekuły widzieć na oczy".

W kuluarach przed dziennikarzami Sekuła odpowiedział Kempie fragmentem psalmu: "Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga i dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że w wstydu nie doznam".

- Skoro tak pan przewodniczący cytuje psalmy, to ja powiem: "Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy" - skomentowała to Kempa.

DOSTĘP PREMIUM