Spór o pieniądze za pogrzeb pary prezydenckiej

Wojewoda Stanisław Kracik nie chce zwrócić krakowskim władzom części pieniędzy, które miasto przeznaczyło na organizację pogrzebu pary prezydenckiej. - Jestem za stary wróbel, żeby ktoś mnie próbował wystrychnąć na dudka. Liczę, że się zastanowią i nie będą wypisywać (w fakturach - red.) bajek - mówi "Polskiej Gazecie Krakowskiej".
W Krakowie wybuchł spór o zapłatę za pogrzeb pary prezydenckiej - donosi "Polska Gazeta Krakowska". Miasto wydało na jego organizację 5,5 mln złotych. Ponad 2 mln złotych zostało przeznaczone na uroczystości pogrzebowych, a 3,5 mln na naprawę ulic, czy mycie chodników. Rząd zapewniał, że zwróci miastu pieniądze.

Ostatecznie krakowski Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu zwrócił się do rządu o zwrot ponad pół miliona złotych. Jednak jedną z wystawionych przez miasto faktur, opiewającą na 360 tys. zł, zakwestionował wojewoda Stanisław Kracik. Chodzi o zwrot pieniędzy za prace przygotowawcze w Rynku Głównym

- Jestem za stary wróbel, żeby ktoś mnie próbował wystrychnąć na dudka. Jeśli dostaję fakturę, w której czytam, że prace na Rynku były prowadzone przez 17 dni, albo że zostały zdjęte i wywiezione rusztowania z remontowanych Sukiennic, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko się uśmiechnąć - mówi gazecie Kracik. Dodaje, że rząd zwróci pieniądze, jeśli tylko "miasto wykaże, że naprawdę wydało te pieniądze". - Liczę, że się zastanowią i nie będą wypisywać bajek - zapowiada

Wojewoda daje przykład Krakowskiego Biura Festiwalowego, które odzyskało wydane na organizację uroczystości pogrzebowych dwa miliony złotych.

- Słyszałam, że są kłopoty z rozliczeniem - przyznaje Joanna Niedziałkowska, dyrektorka ZIKiT. - Mam jednak nadzieję, że wojewoda rozliczy się rzetelnie z każdej wydanej przez nas złotówki - dodaje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM