Macierewicz: Dziś na posiedzeniu zespołu będą obecne rodziny ofiar, bez Palikota

Rodziny zwróciły się do nas o wysłuchanie ich relacji. Chodzi o to, że mają się spotkać z prokuraturą i chcą wcześniej nam i opinii publicznej przedłożyć swoje stanowisko ws. tragedii smoleńskiej - wyjaśnił powód zmiany godziny posiedzenia zespołu jego szef Antoni Macierewicz. Poseł PiS powtórzył, że Janusz Palikot nie zostanie na spotkanie wpuszczony.


Parlamentarny zespół ds. zbadania przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, powołany z inicjatywy PiS, spotka się dziś o godz. 14.30, a nie jak wcześniej planowano - tuż po sejmowych głosowaniach o godz. 10.

Dopytywany w Sejmie o powód zmiany godziny posiedzenia inny poseł PiS, Jarosław Zieliński, przekonywał, że zespół nie boi się Janusza Palikota, który zapowiedział, że przyjdzie na obrady zespołu.

- Zespół się nie przeraża niczym, a zwłaszcza czymś, czy kimś takim - powiedział poseł Zielinski.

To skąd ta nagła zmiana planów? Według szefa zespołu, posła Macierewicza, o zmianę godziny poprosiły rodziny ofiar, które wbrew wcześniejszym informacjom (spotkanie miało być zamknięte dla mediów, a zespół miał planować pracę) będą na spotkaniu.

- Jest takie poczucie, które nam przekazano, że się ich nie słucha, że się nie szanuje ich uczuć. Z ich punktu widzenia zostały pozostawione same sobie i dlatego poprosiły o wysłuchanie właśnie dziś - mówił poseł PiS. Dodał, że wpływ na decyzję miała też informacja z prokuratury, która zamierza niedługo przesłuchać rodziny ofiar.

Na spotkaniu z członkami zespołu mają być obecne: Magdalena Merta - wdowa po Tomaszu Mercie, Andrzej Melak - brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, oraz Jerzy Mamontowicz i Irena Kazimierczuk - bliscy Bożeny Łojek.

Palikot nie zostanie wpuszczony, nie jest członkiem zespołu

Antoni Macierewicz nie chciał komentować wpisu na blogu Janusza Palikota. Poseł PO zarzucił przewodniczącemu, że w dniu katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem stchórzył, bo nie pojechał na miejsce tragedii.

"Kiedy szef pisowskiego zespołu dowiedział się o tragedii był ok. 14 km od miejsca katastrofy. I jaka była jego reakcja? (...) bez chwili zwłoki zapakował się do pociągu i blady ze strachu, bez oglądania katastrofy, z zamkniętymi oczami ruszył do domu. I ty tchórzu chcesz coś wyjaśnić???" - napisał Palikot.

Macierewicz potwierdził wcześniejszą informację, że na podstawie decyzji prezydium, Janusz Palikot nie został wpisany na listę członków zespołu i w związku z tym nie zostanie wpuszczony na jego posiedzenie.

- Osoba, która uczyniła sobie zawód z bezczeszczenia pamięci ofiar, nie może uczestniczyć w przedsięwzięciu, którego jednym ze statutowych celów jest uczenie tej pamięci - powiedział Antoni Macierewicz.

"Paragraf piąty, ustęp drugi, w związku z..."

Poseł tłumaczył, że decyzja ta została podjęta na podstawie "paragrafu piątego, ustęp drugi, w związku z paragrafem pierwszym, ustęp drugi i trzeci" regulaminu zespołu parlamentarnego ds. katastrofy.

Macierewicz wyjaśnił, że decyzja o nie zapisaniu posła Palikota do zespołu to naturalna konsekwencja wobec osoby, która bezcześci pamięć ofiar. - To tak, jak komisja etyki wyłączyła posła Palikota ze wspólnoty etycznej Sejmu, karząc go najwyższą karą jaka jest w regulaminie, naganą. To jest jedyny poseł, który taką karę ma - powiedział poseł PiS.

Janusz Palikot dostał naganę od sejmowej komisji etyki m.in. za słowa, że Lech Kaczyński ma krew na rękach, bo naciskał na pilotów, żeby mimo fatalnych warunków pogodowych 10 kwietnia, lądowali w Smoleńsku.

DOSTĘP PREMIUM