Klich tłumaczy, czym jest decyzja nr 40: Macierewicz i "Nasz Dziennik" po prostu kłamią

- Decyzja numer 40 to decyzja wykonująca decyzję w poprzedniego dnia o pozyskaniu czasowym samolotów do naszej floty VIP-owskiej - mówił w Poranku TOK FM minister obrony narodowej, Bogdan Klich. - Nie ma tutaj mowy o tym, że jest jakiś problem z bezpieczeństwem lotów - dodał.


- Decyzja numer 40 to decyzja wykonująca decyzję z poprzedniego dnia o czasowym pozyskaniu samolotów do naszej floty VIP-owskiej. Zastanawialiśmy się w owym czasie, czy jest możliwy ich leasing, czy możliwe jest wyczarterowanie. Skończyło się na wyczarterowaniu dwóch samolotów od naszego narodowego przewoźnika, jakim jest LOT - mówił w Poranku TOK FM minister Bogdan Klich.

Odnosił się do zarzutów Antoniego Macierewicza, który w trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie powołał się na treść decyzji szefa MON nr 40 z 3 lutego tego roku ws. zwiększenia możliwości transportu lotniczego dla najważniejszych osób w państwie w okresie przejściowym. Zdaniem Macierewicza Klich "w sposób jednoznaczny" stwierdza w decyzji, że 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego znajduje się w sytuacji, która nie zapewnia bezpieczeństwa lotów najważniejszym osobom w państwie.

Także dzisiejszy "Nasz Dziennik" zaatakował Klicha spekulując na temat jego ewentualnego zamiaru lotu do Smoleńska.

"Macierewicz i Nasz Dziennik kłamią"

- Antoni Macierewicz i "Nasz Dziennik" po prostu kłamią. Tytuł tej decyzji jest znamienny: "Decyzja w sprawie zwiększenia możliwości transportu lotniczego", a nie decyzja o tym, co zrobić, żeby zwiększyć bezpieczeństwo lotów - odpierał zarzuty w TOK FM Klich. - Nie ma tutaj mowy o tym, że jest jakiś problem z bezpieczeństwem lotów, jest tylko mowa o tym, że trzeba zagwarantować naszym VIP-om możliwość realizacji ich działań - dodał.

Minister uzasadniał, że decyzja o pozyskaniu nowych samolotów była po to, żeby przy pomocy tych samolotów najważniejsze osoby w państwie nie wchodziły sobie w drogę. - Przypomnę, że tupolew, który rozbił się pod Smoleńskiem, właśnie wrócił z kapitalnego remontu modernizacyjnego - podkreślił swój argument minister. - W tej chwili VIP-y mają czym podróżować: mają do dyspozycji dwa Embraery wyczarterowane od LOT-u do 2013 roku, cztery Jaki-40 i drugiego Tupolewa, jak tylko wróci z remontu - zapewniał szef Ministerstwa Obrony Narodowej.

Klich zapewnia, że wszystko wyjaśni w prokuraturze.

"My nie mamy interesów w Afganistanie, mamy je w NATO"



- Niewątpliwie źle się stało, że taki przeciek nastąpił - komentował wyciek 90 tys. dokumentów o operacjach w Afganistanie minister Klich. - Ale on w niewielkim stopniu dotyczy operacji polskich żołnierzy - uspokajał. - Problemem w przypadku takiego wycieku jest skala i złamanie podstawowych zasad oklauzulowania. Nie jest czyimś widzimisię, tylko efektem zabezpieczenia, że takie informacje zachowuje się pod klauzulą niejawności - zaznaczył szef MON.

Klich ocenił, że pod względem operacyjnym dokumenty, które dostały się do prasy stanowią problem dla tych, którzy są w Afganistanie, w polu. - Jednak jest to też problem ważny społecznie, bo pokazuje wojskową kuchnię - podkreślił Klich. - To pokazuje wizerunek wojny, którego nie widzi się w filmach patriotycznych, tylko w filmach brutalnych. Siłą rzeczy akceptacja dla udziału państw sprzymierzonych w tej operacji spadnie - ocenił.

- Mieliśmy kolejną debatę na temat udziału polskich żołnierzy przypadkowo w czasie wyborów i wiemy, że większość głosów opowiada się za zakończeniem naszej misji wojskowej w Afganistanie - mówił minister. - Takie stanowisko zaprezentował również prezydent-elekt, który oczekuje, że do końca 2012 roku polscy żołnierze wycofają się z Afganistanu. Po tej debacie rozpoczęliśmy pracę nad jej zoperacjonalizowaniem, tj. pracujemy nad tym, w jaki sposób przygotować miękko zakończenie naszej misji wojskowej w Afganistanie, a potem przejść na zadania o charakterze szkoleniowym i na pomoc rozwojową - podkreślił Klich.

Według szefa MON-u to, co musimy wziąć pod uwagę, to stanowisko społeczności międzynarodowej. - Ono niedawno zostało wyrażone podczas szczytu szefów państw i rządów podczas konferencji w Kabulu. Niedługo odbędzie się też rada północnoatlantycka, a w listopadzie szczyt NATO w Portugalii. To są kamienie milowe, do których musimy być przygotowani z naszym wkładem narodowym - ocenił minister obrony narodowej. - Nasza ocena misji afgańskiej jest uzależniona od stanowiska Sojuszu Północnoatlantyckiego. My nie mamy interesów w Afganistanie, mamy je w NATO - podsumował Klich.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM