Palikot: To PiS opóźnił zakup samolotów. Niech zbada to prokuratura

Janusz Palikot nie ustaje w nękaniu PiS-u. Wczoraj złożył do komisji etyki poselskiej pięć wniosków przeciwko posłom tej partii. Dziś kieruje wniosek do prokuratury wojskowej, by ta przesłuchała Jarosława Kaczyńskiego oraz Radosława Sikorskiego. Ma to udowodnić, że wstrzymania przetargu na zakup nowych samolotów dokonał szef MON w rządzie Kaczyńskiego - Aleksander Sczczygło.
Palikot w ten sposób kontruje ataki Kaczyńskiego i Macierewicza na aktualnego ministra MON Bogdana Klicha. Zdaniem Palikota, to nie Klich jest winien temu, że nie zakupiono we właściwym czasie odpowiednich samolotów: "(...) Po objęciu kierownictwa w Ministerstwie Obrony Narodowej, minister Bogdan Klich zastał sytuację, kiedy to wcześniejsza specyfikacja przewidująca zakup drogich i zbyt wielu samolotów w czasie kryzysu nie mogła być zastosowana" - czytamy we wniosku posła PO .

Palikot argumentuje, że "w październiku 2006 r. MON pod kierownictwem właśnie Radosława Sikorskiego rozpoczęło procedurę przetargową na zakup samolotów do przewozu najważniejszych osób w państwie. Jednakże po objęciu kierownictwa w MON przez Aleksandra Szczygłę przetarg na zakup maszyn został odwołany wiosną 2007 r., kiedy Premierem był Jarosław Kaczyński. Minister Szczygło przygotował nowe założenia zakupu floty powietrznej dla VIP-ów, które zakładały m.in. zakup aż 6 maszyn o zasięgu 8 tysięcy kilometrów". Z tego właśnie wycofał się Klich, bo - jak pisze Palikot - "Było to niewspółmiernie dużo samolotów do możliwości i warunków polskich, o nadto kosztownej specyfikacji".

Reasumując, Palikot twierdzi, że jeśli już ktoś jest winny w tej sprawie, to na pewno nie Sikorski i Klich, ale właśnie J. Kaczyński i Szczygło.

Problem ciągnie się przez wiele lat i rządów

36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, zapewniający transport lotniczy osobom pełniącym najwyższe funkcje w państwie, dysponuje obecnie jednym Tu-154 (w remoncie w Rosji), czterema Jak-40, trzema samolotami M-28 Bryza, oraz śmigłowcami - siedmioma Mi-8, trzema Sokołami i jednym Bellem-412. Nie wszystkie maszyny nadają się jednak do transportu osób piastujących najważniejsze funkcje w państwie; nie wszystkie także są stale dostępne z powodu okresowych przeglądów i napraw.

O wymianie floty rządowych samolotów mówi się od kilkunastu lat. W 1993 roku Wojska Lotnicze i Obrony Powietrznej (obecnie Siły Powietrzne) sformułowały wymagania dotyczące nowych maszyn. Trzy lata później sprawą wyboru samolotu zajął się międzyresortowy zespół rządu Włodzimierza Cimoszewicza. Kolejne próby podejmowano w 1998 i 2002 roku, jednak gdy do finału doszedł jeden z trzech oferentów - francuska firma Dassault z jednym z modeli samolotu falcon, rząd odstąpił od przetargu.

W grudniu 2006 został rozpisany kolejny przetarg na samolot dla VIP-ów. Chęć udziału w przetargu zgłosiły firmy Bumar, Airbus, Embraer, Bombardier i Gulfstream. Przetarg miał doprowadzić do zakupu nowych samolotów rządowych, w miejsce wysłużonych Jaków-40. Miały to być trzy maszyny zdolne przewozić po co najmniej 15 pasażerów i trzy - po minimum 11 pasażerów na dystansie co najmniej 5 tys. km. Postępowanie zostało odwołane w połowie 2007 roku, gdy stwierdzono błędy w warunkach i kryteriach przetargu. Komentatorzy oceniali, że faworyzowały one samolot embraer legacy 600 - podobny do używanego przez LOT embraera-145, mniejszego niż model E-175.

W czerwcu MON wyczarterowało od PLL LOT dwa embraery kosztem 25 mln zł rocznie. Samolot tego typu może przewieźć ok. 80 osób na odległość blisko 4 tys. km, przy mniejszym obciążeniu zasięg wzrasta do ponad 4,5 tys. km.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (4)
Palikot: To PiS opóźnił zakup samolotów. Niech zbada to prokuratura
Zaloguj się
  • zyks

    Oceniono 3 razy 1

    Wstrzymał zakup, i co z tego? Ale poległ śmiercią bohatera!

  • nanook

    Oceniono 3 razy 1

    Panie Januszu, nasz Heraklesie ;) rób porządek z PiS-owską stajnią Augiasza ! Moralny smród jaki się stamtąd wydobywa jest nie do zniesienia !!!!

  • przywalmi

    0

    No chyba że kogoś na sile wrzucają do samolotu który leci z samobójcza misja A jeśli ktoś wyznacza do lotu śmietankę zarządzającą lub współrządzącą krajem nie bacząc na ewentualne skutki jakie mogą wyniknąć z takiego zgrupowania to jest bohaterem ale chyba innego kraju i działa na zlecenie wrogów. Pieprzą o dyzerfikacji np dostaw ropy ze względu na bezpieczeństwo kraju to nie robienie takiej dyzerfikacji w stosunku do przemieszczania sie duże grupy czołowych i ważnych dla bezpieczeństwa państwa osób czym jest nie jest przypadkiem próba osłabienia tegoż kraju. I stąd głownie pytanie czy były prezydent Lech Kaczyński był bohaterem czy dywersantem

  • barbara363

    0

    Bohater to czlowiek, ktory swiadomie lekcewazac wlasne bezpieczenstwo dokonuje jakiegos heroicznego czyny. Wejscie na poklad samolotu jest w dzisiejszych czasach jak wejscie do tramwaju - dokonuja tego codziennie setki tysiecy ludzi na calym swiecie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX