Napieralski: Nikt mi kolegów nie będzie dobierał

- Cimoszewicz wybrał przed I turą wyborów, podobnie jak Nałęcz i Borowski. Poparli Komorowskiego, choć SLD miał kandydata. Jest Partia Kobiet, są Zieloni, z nimi będę rozmawiał - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" szef SLD Grzegorz Napieralski.
Czy poprze wniosek o wykluczenie Cimoszewicza z partii? - Cimoszewicz nie pojawił się na żadnym posiedzeniu koła, nie płacił składki. Nigdy się tym nie interesowałem, ale wiem, że taki wniosek się pojawił. Rozumiem osoby, które go napisały. (...) Jeśli o mnie chodzi, to już mówiłem, że Cimoszewicz zrobił mi przykrość, popierając Komorowskiego. Tym bardziej, że rozmawiałem z nim bardzo często o różnych sprawach. Nie słyszałem żadnego słowa krytyki od niego w cztery oczy. Gdy była sprawa Jaruckiej, jako jedyny upominałem się z trybuny sejmowej o jej wyjaśnienie.

"Nikt mi kolegów nie będzie dobierał"

Pytany, czy chce budować nowoczesną lewicę z Czarzastym i Kwiatkowskim, za którymi ciągnie się afera Rywina, Napieralski odpowiada: - Kwiatkowski i Czarzasty to ludzie, których znam i lubię. Nikt mi kolegów nie będzie dobierał. Proszę zwrócić uwagę, kto jest we władzach SLD, są nowi ludzie.

Napieralski dodaje też, że "jeśli ktoś nie chce być w SLD, nikogo nie zmuszam". To przytyk do partyjnych kolegów krytykujących decyzje szefa w mediach. O Wojciechu Olejniczaku, który przed wyborami poparł Komorowskiego, Napieralski mówi: - To dla mnie niespotykana sytuacja. Będzie mu bardzo trudno prowadzić kampanię w Warszawie.

Natomiast o Ryszardzie Kaliszu, szefie komisji wyjaśniającej śmierć Barbary Blidy: - Mam zastrzeżenia. Kalisz wie, że musi wyjaśnić śmierć Barbary Blidy, na razie idzie to za wolno.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM