Palikot składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa pod krzyżem. "Trzeba działać"

Janusz Palikot złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa "w związku z bulwersującymi incydentami które miały i mają miejsce w okolicy krzyża postawionego przed Pałacem Prezydenckim". - Prokuratura bardzo długo się ociągała. Rozumiałem sytuację i kampanii wyborczej, i pierwszego okresu żałoby. Można było to uszanować. Ale to co się stało w ostatnich dniach, rozrzucane są różne ulotki tam - to są rzeczy, które przelały czarę goryczy. Trzeba działać - mówi Palikot w rozmowie z TOK FM.
Spór o krzyż - raport specjalny>>

Poseł jest na urlopie i wypoczywa w swojej posiadłości pod Suwałkami, ale to nie przeszkadza mu wysłać zawiadomienia do prokuratury. Pismo wysłał do warszawskiej prokuratury kurierem. Jest to zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z incydentami, jakie miały miejsce pod krzyżem ustawionym przed Pałacem Prezydenckim.

Zawiadomienie Palikota o popełnieniu przestępstwa pod krzyżem. ZOBACZ>>

Palikot powołuje się na artykuły 256 i 257 Kodeksu Karnego. Jeden przepis odwołuje się do szerzenia nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Drugi artykuł KK dotyczy publicznego znieważania ludzi m.in. z powodu ich przynależności wyznaniowej.

Poseł zapowiedział, że takie zawiadomienie ma zamiar przesłać dzisiaj do prokuratury. Przestępstwo z art. 256 Kodeksu Karnego zagrożone jest karą do dwóch, a z art. 257 - do 3 lat więzienia.

"Obłudna atmosfera wokół krzyża"

Palikot w uzasadnieniu tłumaczy, że postawienie krzyża przez harcerzy "miało charakter spontaniczny i żywiołowy. Nie myślano wówczas o niezbędnych pozwoleniach i procedurach.

- Wokół krzyża stworzono obłudną atmosferę bezprawnych działań, spisków rządu, obcych państw itd. Nie mogę jednak pozwolić na zachowania jakie mają miejsce przed pałacem prezydenckim. Obraźliwe słowa, gesty, zachowania osób "broniących krzyża" kierowane wobec osób oczekujących przeniesienia krzyża czy osób neutralnych są zatem niedopuszczalne - tłumaczy Palikot.

Twierdzi, że do jego biura napływają doniesienia od ludzi, którzy od obrońców krzyża pod Pałacem słyszą obraźliwe, często antysemickie lub ksenofobiczne epitety. - Wiele osób czuje się zagrożonych przechodząc w pobliżu pałacu, a zwłaszcza osoby zaangażowane w zbieranie podpisów pod petycją przeniesienia krzyża doświadczają tych niegodnych sytuacji - uzasadnia.

Rozpowszechniają obraźliwe ulotki

Według Palikota pod Pałacem rozpowszechniane są też ulotki "nawołujące do nienawiści wobec innych osób i szerzące fałszywe i oszczercze teorie spiskowe". - Przykładem może być apel do harcerzy Edwarda Mizikowskiego podpisującego się w imieniu "Ruchu 10 kwietnia". Stwierdza o domniemanych sprawcach śmierci Lecha Kaczyńskiego. Porównuje zaistniałą sytuację do sytuacji Żydów idących do komór gazowych - pisze Palikot. Wymieniona ulotkę dołączył jako dowód do składanego doniesienia.

Palikot w pozwie oprócz ulotek obrońców krzyża jako dowód załączył także artykuły prasowe, w tym tekst z portalu Tokfm.pl "Damy się pozabijać, a nie odejdziemy od krzyża".

DOSTĘP PREMIUM