Sekuła w "Polsce": Kempa mogła płakać przez PiS

To nie ja, ale podobno koledzy z Prawa i Sprawiedliwości doprowadzili posłankę Beatę Kempę do łez - zasugerował Mirosław Sekuła z PO, szef śledczej komisji hazardowej w wywiadzie dla dziennika "Polska". Zastrzegł jednocześnie, że są to plotki, które dotarły do niego z klubu PiS.
Sekuła odniósł się do sytuacji z ubiegłego tygodnia, kiedy podczas posiedzenia komisji hazardowej Beata Kempa rozpłakała się. Później tłumaczyła, że podczas wcześniejszego spotkania z Sekułą, ten miał na nią nakrzyczeć i nie chciał zezwolić jej pójść na tydzień urlopu. Szef komisji hazardowej po raz kolejny powtarza jednak, że to nieprawda. Dziś w wywiadzie w dzienniku "Polska" przedstawia jego zdaniem prawdopodobny powód łez posłanki PiS.

"Kempa został skrytykowana w klubie"

- Po spotkaniu ze mną, które trwało od godz. 9.15 do 9.25 pani poseł Kempa była obecna również na swoim spotkaniu klubowym. Podczas tego spotkania jej zabiegi o uzyskanie jakiejś funkcji w partii albo klubie zostały skwitowane mocną krytyką, ponoć dlatego, że nie daje sobie rady w pracach komisji hazardowej. I ci, którzy mi te plotki przekazali, mówili: to wcale nie ty, tylko koledzy partyjni doprowadzili ją do płaczu, a ona później obciążała tym ciebie" - opowiedział Sekuła.

Dodał, że są to tylko jego przypuszczenia. - Kobiece łzy są dla każdego mężczyzny, także dla mnie, tajemnicą. Nie wiem, czemu kobiety płaczą, chłopaki nie płaczą - stwierdził.

"Raport teraz, bo inaczej nie zmieścilibyśmy się w terminie"

W wywiadzie szef komisji hazardowej tłumaczy też, dlaczego tak śpieszy się z przedstawieniem raportu z prac sejmowego śledztwa i jego zakończenie. Przypomina, że zgodnie z uchwałą Sejmu może ona działać do 30 września. - Gdybym 20 września przedstawił ten raport, nie zmieścilibyśmy się w terminie. A trzeba wziąć pod uwagę przerwę sejmową, w czasie której nie będę w stanie skutecznie zwołać komisji, która miałaby kworum. Mam więc świadomość, że tylko to, co zostanie zrobione do 6 sierpnia, a więc do czasu rozpoczęcia przerwy, będzie gotowe - wyjaśnił w dzienniku "Polska" Mirosław Sekuła.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM