"Pan jeszcze nie zabił komisji". Burzliwe, jeszcze nie ostatnie, posiedzenie komisji hazardowej

Miało być ostatnie posiedzenie komisji hazardowej, ale obrady zostaną przedłużone. Mirosław Sekuła oberwał za pośpiech w przyjęciu raportu końcowego. - Jestem zdruzgotany tym, co pan dzisiaj zrobił - mówił Bartosz Arłukowicz z Lewicy. - Muszę mieć więcej czasu, by się zapoznać z pana wypocinami - wtórowała Beata Kempa z PiS. I atakowała: - Gdzie są logowania Grzegorza Schetyny? Brakuje mi 14 płyt z billingami.


Mirosław Sekuła, przewodniczący komisji hazardowej, chciał dziś przegłosować końcowy raport i zakończyć prace komisji. To miała być poprawiona wersja wcześniejszego raportu. Od razu jednak decyzję Sekuły zaatakował Bartosz Arłukowicz z klubu Lewicy. - Biuro analiz sejmowych mówiło, że nie ma pan prawa złożyć sprawozdania przed zakończeniem wszystkich procedur - zaczął poseł. Podważył również opinię prawną, na którą powoływał się Mirosław Sekuła, by udowodnić, że może już złożyć raport.

- Analiza podpisana jest przez pana prof. Piotra Kruszyńskiego. Mam przed sobą pismo Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, która działa w branży hazardowej. Izba wyraża zgodę na wykorzystanie opinii prawnej prof. Piotra Kruszyńskiego w celu obrony interesów firmy i dobrego imię branży hazardowej. Jestem zdruzgotany tym, co pan dzisiaj zrobił - mówił Arłukowicz. - Pod opinią prawną jest też podpisany pan Gontarski. To jest ekspert, który w sposób kompromitujący wycofywał się z prac komisji - dodał poseł.



Obrona Sekuły

Przewodniczący bronił swojego stanowiska. Przypomniał Arłukowiczowi, że komisja miała zbadać przebieg procesu legislacyjnego nad ustawą hazardową, a nie samą branżę.

- Zarzuty są nieuprawnione. Przypomnę również, że jest prof. Jarosław Majewski, profesor UKSW [który podpisał analizę prawną - red.] i pierwsze słyszę, żeby był w jakikolwiek sposób związany z branżą hazardową. Posuwa się pan za daleko zarzucając prof. Kruszyńskiemu i dr Gontarskiemu jakąś nierzetelność prawną. Nie ma pan do tego uprawnień - mówił.

"Potrzeba więcej czasu"

Beata Kempa z PiS atakowała Sekuła za to, że wysłał im raport po północy. Mieli tylko godzin na zapoznanie się z nim. Domagała się więcej czasu na przeanalizowania raportu. - Muszę do tych pana wypocinami ustosunkować. Ja nie wierzę, ze jest to ten sam raport. Muszę porównać go strona po stronie. Na to potrzebuje czasu - mówiła. Wniosek o przedłużenie prac komisji wniósł również Franciszek Stefaniuk z PSL.

W końcu Sekuła uległ. - Chciałbym mieć propozycję. Pani poseł wnioskowała o przerwę do 3 sierpnia. Ja bym prosił o modyfikację. Na przykład do 3 sierpnia przygotowujemy poprawki i zgłaszamy do sekretariatu. I wtedy zrobilibyśmy posiedzenie następnego dnia i przegłosujemy poprawki - zaproponował przewodniczący. Po przerwie wniosek został przyjęty.

"14 płyt Kempy"

W dalszej części wypowiedzi Beata Kempa wykazywała, że komisji nie dostarczono niektórych dowodów, a Sekuła napisał w raporcie, że wszystko zostało sprawdzone. - Dlaczego nie ma logowań (BTS-y - red.) Grzegorza Schetyny? Brakuje mi 14 płyt z billingami. Gdzie one są? Schetyna zeznał z jakich numerów telefonów korzystał i jakoś dziwnie jednego z nich nie ma w billingach. Szukamy jeszcze. Pan jeszcze nie zabił tej komisji do końca - mówiła. Logowania mogą pomóc ustalić, czy Schetyna spotykał się z innymi osobami związanymi z aferą hazardową.

Na sam koniec dzisiejszych obrad przewodniczący wytłumaczył rzekomy brak płyt z billingami i logowaniami Grzegorza Schetyny. Po sprawdzeniu okazało się, że wszystkie materiały zostały dostarczone w maju i czerwcu do komisji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM