Walka na plotki w komisji hazardowej. "Byłby wstyd na całą UE"

Pierwszy zaczął Mirosław Sekuła opowiadając w prasie, że Beata Kempa płakała na posiedzeniu komisji hazardowej, bo ponoć nie dostała stanowiska w PiS. Ona odpowiedziała mu swoją plotką na jego temat.
- Podał pan publicznie w "Polsce the Times" nieprawdę. To jest uwłaczanie. Ja pana zapraszam do klubu parlamentarnego, żeby pan te plotki uwiarygodnił - tak Beata Kempa atakowała podczas obrad komisji hazardowej Mirosława Sekułę. Przewodniczący komisji hazardowej wypowiedział się dla gazety nt. płaczu Beaty Kempy na jednym z ostatnich posiedzeń komisji hazardowej.

- Po spotkaniu ze mną, które trwało od godz. 9.15 do 9.25 pani poseł Kempa była obecna również na swoim spotkaniu klubowym. Podczas tego spotkania jej zabiegi o uzyskanie jakiejś funkcji w partii albo klubie zostały skwitowane mocną krytyką, ponoć dlatego, że nie daje sobie rady w pracach komisji hazardowej. I ci, którzy mi te plotki przekazali, mówili: to wcale nie ty, tylko koledzy partyjni doprowadzili ją do płaczu, a ona później obciążała tym ciebie - mówił.

Kempa postanowiła się zemścić i opowiedziała, co słyszała o Sekule. - Ja się nie posługuję plotkami, że za zdławienie prac tej komisji, pan dostanie stanowisko w Trybunale Obrachunkowym (organ Unii Europejskiej - red.). Muszę pochwalić, że PO wysłała kogoś innego. Byłby wstyd na całą Unię Europejską, gdyby pan pracował tak samo, jak we tej komisji śledczej - atakowała Kempa.

Rzeczywiście 8 maja tego roku do Trybunału Obrachunkowego, instytucji podobnej do naszej Najwyższej Izby Kontroli, rząd wyznaczył swojego przedstawiciela. Został nim Augustyn Kubik, urzędnik wcześniej pracujący w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM