Marta Kaczyńska za późno oddała klucze do pokoi prezydenta? "Nikt mi nic nie powiedział"

- Nikt ze mną nie rozmawiał, a przecież jeśli szybko potrzebny był remont, to ktoś mógł mi o tym powiedzieć - tak Marta Kaczyńska odpowiada na łamach "Faktu" na zarzuty Kancelarii Prezydenta o zbyt późne oddanie kluczy do prezydenckich pokoi. Przez to opóźni się remont - mówił wczoraj szef Kancelarii Jacek Michałowski.
Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski nie wykluczył w piątek, że przez pierwsze dni po zaprzysiężeniu Bronisław Komorowski może nadal mieszkać z rodziną w mieszkaniu na Powiślu. Później jednak przeprowadzi się do Belwederu.

Do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu nowy prezydent będzie mógł się wprowadzić dopiero po przeprowadzeniu prac remontowych. Są one niezbędne i mogą trochę potrwać: - W zimie mieliśmy nawet problemy z zamarzającą wodą - tłumaczył Michałowski. Dodał też, że remont opóźni się, bo Marta Kaczyńska późno oddała klucze dla Pałacu.

Córka zmarłej pary prezydenckiej wyprowadziła się z Pałacu 5 lipca. - Tego dnia oddałam klucze. Wcześniej nikt ze mną o tym nie rozmawiał, a przecież jeśli szybko potrzebny był remont, to ktoś mógł mi o tym powiedzieć - mówi "Faktowi" Marta Kaczyńska.

Jak dodaje, rzeczy rodziców "pakowała tak szybko, jak była w stanie". - Trudno to robić mieszkając w innym mieście. Ktoś mógł mi wyznaczyć jakiś termin na zabranie rzeczy, a nic takiego nie usłyszałam - dodaje.

W trakcie kampanii prezydenckiej, w którą Marta Kaczyńska osobiście zaangażowała się wspierając stryja i występując w mediach, tabloidy podawały, że pomieszkiwała w Pałacu Prezydenckim wraz z mężem - publikowane były m.in. zdjęcia Marcina Dubienieckiego wchodzącego w nocy do Pałacu. Aż do ogłoszenia wyników ekipa Bronisława Komorowskiego pracowała poza Pałacem Prezydenckim, gdzie pozostali wszyscy zatrudnieni przez Lecha Kaczyńskiego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM