PO odwleka decyzję w sprawie Palikota. Nie chce zakłócać zaprzysiężenia

Nie 6 sierpnia, ale dopiero najprawdopodobniej we wrześniu dowiemy się, czy Janusz Palikot zostanie wyrzucony z Platformy - ustalił reporter TOK FM.
Taką decyzję podjął właśnie Wiktor Tyburski, szef krajowego sądu koleżeńskiego PO. Powód? Politycy PO nie chcą sprawą Janusza Palikota zakłócać święta jakim jest dla nich uroczyste zaprzysiężenie Bronisława Komorowskiego na prezydenta. Te ma odbyć 6 sierpnia.

- Chcemy umożliwić wszystkim posłom zaangażowanych w tą sprawę, udział w tym ważnym wydarzeniu - potwierdza Wiktor Tyburski. Jak dodaje o przesunięcie terminu wnioskował też sam Janusz Palikot. - Motywował to tym, iż jego świadkowie, których chciał wykorzystać w swojej obronie są na urlopach. Uznałem jego wniosek za zasadny - dodaje. Konkretny nowy termin rozprawy nie został jeszcze ustalony. Tyburski wskazuje jednak na początek września.

Sąd za słowa o Lechu Kaczyńskim

Sprawa przed partyjnym sądem koleżeńskim ma toczyć się w związki ze słowami, które kontrowersyjny poseł PO wypowiadał pod adresem nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ten publicznie postulował m.in. o to, aby zbadano, czy Kaczyński był pod wpływem alkoholu, gdy wchodził na pokład samolotu, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem. Mówił też, że nieżyjący prezydent "ma krew na rękach".

Jego wypowiedzi oburzyły wielu polityków, w tym także Platformy. Jeden z nich - europoseł Filip Kaczmarek - złożył wniosek do Krajowego Sądu Koleżeńskiego o usunięcie Janusza Palikota z partii. Poseł już został ukarany naganą przez sejmową komisję etyki poselskiej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM