Błaszczak: To Komorowski odpowiada za zamieszki pod Pałacem

Mariusz Błaszczak obarcza Bronisława Komorowskiego odpowiedzialnością za wczorajsze zamieszanie wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Zdaniem polityka PiS, to prezydent-elekt swoją decyzją o przeniesieniu krzyża - później ?wciągając w to Kościół" - wywołał taki podział w sprawie krzyża.
Zdaniem nowego szefa klubu PiS, wczorajsze wydarzenia (zamieszki przed Pałacem i obrażanie sędziów w Sądzie Najwyższym) wcale nie są przejawem słabości państwa polskiego, jak to niemal zgodnie ocenili komentatorzy w dzisiejszych gazetach. - Słabością państwa było to, co wydarzyło się 10 kwietnia, ta tragedia na lotnisku pod Smoleńskiem. To, co wydarzyło się wczoraj jest efektem braku odpowiedzialności ze strony prezydenta - elekta i jego urzędników, w szczególności szefa Kancelarii, Jacka Michałowskiego - powiedział Błaszczak w Sygnałach Dnia.

Polityk PiS przypomniał, że jedną z pierwszych propozycji Komorowskiego była zapowiedź przeniesienia krzyża. - A to miliony ludzi wskazały miejsce przed Pałacem Prezydenckim jako miejsce szczególne, jako miejsce pamięci dla tych, co odeszli 10 kwietnia - uważa Błaszczak. - To jest przejaw braku odpowiedzialności ze strony prezydenta Komorowskiego - dodał.

Dla PiS jasnym jest, kto jest winnym wczorajszych przepychanek. Na sugestię dziennikarza, że decyzję o przeniesieniu krzyża do kościoła św. Anny podjęli wspólnie warszawska kuria, harcerze i Kancelaria Prezydenta, Błaszczak z ironią odpowiedział: - Nie no, proszę zauważyć jaka była kolejność wydarzeń - Błaszczak podkreślił, że to Komorowski pierwszy powiedział w wywiadzie o pomyśle przeniesienia krzyża, a potem Jacek Michałowski "wciągnął w to Kościół". - Bardzo źle się stało, że do tego doszło. Widać tutaj brak szacunku dla obywateli - dodał.

Zamieszki wokół krzyża

Krzyż miał być wczoraj przeniesiony sprzed Pałacu Prezydenckiego do Kościoła świętej Anny. Jednak w związku z protestami osób zgromadzonych przed pałacem zdecydowano o pozostawieniu krzyża. Przed Pałacem Prezydenckim doszło wczoraj do przepychanek. Obrońcy krzyża zapowiadają, że nie ustąpią. Deklarują, że będą bronić dostępu do krzyża, dopóki nie powstanie pomnik upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.



DOSTĘP PREMIUM