Mobilizacja w partiach. Ściągają posłów z wakacji, nawet z zagranicy

Pomimo sejmowych wakacji w zwołanym nagle na czwartek posiedzeniu Sejmu może uczestniczyć nawet blisko 300 posłów - wynika ze wstępnych szacunków klubów parlamentarnych. Parlamentarzyści ściągani są na Wiejską nawet z dalekich krajów.
Pełna mobilizacja jest w każdej partii. Wczoraj popołudniu i dziś od samego rana pracownicy klubów parlamentarnych dzwonią do każdego z posłów i informują ich o tym, że muszą pojawić się na dodatkowych obradach. Telefonują natarczywie i do skutku, bo wielu posłów na długo oczekiwanym urlopie niechętnie odbiera telefony lub po prostu ma je wyłączone.

A sprawa jest pilna - chodzi o przyjęcie nowelizacji tzw. specustaw powodziowych, tak, aby mogły one objąć także poszkodowanych w powodzi sprzed kilku dni. - Chcemy, aby na czwartkowym posiedzeniu było jak najwięcej posłów. To ważne też ze względu na decyzje, które będą podczas niego zapadały, a przy tym na wizerunek Sejmu i naszej partii - przyznaje w rozmowie z reporterem TOK FM polityk PO z klubowych władz.

W PO więcej niż połowa, w PiS ma być 80 proc. posłów

Ale na razie to właśnie w Platformie z mobilizacją posłów jest najgorzej. Wielu z nich nie odbiera telefonów. Poseł Andrzej Halicki przekonuje, że pomimo tych trudności do tej pory zadeklarowało swoje uczestnictwo w obradach "więcej niż połowa polityków PO". W biurze prasowym klubu dowiedzieliśmy, że w sumie będzie to ok. 115 parlamentarzystów.

- Każdy z posłów wie, że te obrady są ważne. Ale niektórzy na wakacje pojechali tak daleko, że nie są w stanie złapać samolotu i dolecieć do czwartku do Polski - tłumaczy swoich partyjnych kolegów posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Sama musi zostawić rodzinę na Mazurach, pakuje walizki i jedzie prosto do Warszawy na obrady.

Tymczasem na dodatkowe posiedzenie przyjedzie duża część klubu PiS. Swoją obecność potwierdziło już obecnie 108 posłów. PiS szacuje, że będzie 80 proc. wszystkich z klubu (czyli ok. 125). - Niektórych ściągamy nawet z dalekich, zagranicznych krajów - usłyszeliśmy od pracowników klubu. Ale nie wszystkich. Z zagranicznych wakacji nie rezygnuje Beata Kempa czy Lena Dąbkowska-Cichocka. - Nie mogę. Jestem w Grecji z rodziną, dziećmi - wyjaśnia nam Dąbkowska-Cichocka.

Na lewicy i wśród ludowców zabraknie tylko kilku posłów

Posłów, którzy pojawią się na czwartkowym posiedzeniu policzyła też Lewica. Na Wiejskiej będzie ich 75 proc. wszystkich z klubu (czyli ok. 32 posłów).

Z kolei Stanisław Żelichowski, szef klubu parlamentarnego PSL szacuje, że z jego partii nie będzie do sześciu posłów. - Dwóch ma zaplanowane jakieś operacje w szpitalu. Więc ich siłą rzeczy nie ściągniemy - mówi nam. Żelichowski ma też trochę żal do rządu, że już przy uchwalaniu pierwszej specustawy powodziowej nie zadbano o rozwiązania długofalowe. - Teraz nie trzeba byłoby nas ściągać z urlopu - twierdzi.

W czwartek Sejm zajmie się zmianami w tzw. specustawie powodziowej, uchwalonej po powodziach majowych i czerwcowych, dzięki którym z pomocy przewidzianej w ustawie będą mogli skorzystać także powodzianie z Dolnego Śląska. Zmiany w ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi z maja i czerwca 2010 roku jeszcze dziś ma zaakceptować rząd.

W związku z remontem sali plenarnej Sejmu posiedzenie nadzwyczajne odbędzie się w Sali Kolumnowej. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna przewiduje kilka głosowań podczas tego posiedzenia. Głosy będą liczone przez sekretarzy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM