"To droga donikąd" - szef Kancelarii Prezydenta o awanturze wokół krzyża

Ze smutkiem i niepokojem obserwuję wszystko, co w ostatnich dniach dzieje się wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim - pisze na oficjalnej stronie Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta RP.
Oficjalne oświadczenie Jacka Michałowskiego znalazło się dziś na stronie prezydent.pl. Szef Kancelarii pisze w nim, że "ze smutkiem i niepokojem" obserwuje to wszystko, co dzieje się wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim.

"Spór i niespotykana eskalacja emocji zataczają szerokie kręgi, zaczynają dzielić Polaków. Pozostawanie krzyża w tym miejscu staje się zarzewiem konfliktu. Mam wrażenie, że kwestię usytuowania tego symbolu religijnego, uczyniono przedmiotem gry politycznej i nacisku z jednej strony, a drwin i żartów z drugiej. To droga donikąd. Wierzę, że jest jeszcze czas, by z niej zawrócić" - czytamy w oświadczeniu.

Michałowski podkreślił, że "od początku było sprawą oczywistą i niekwestionowaną, że wszystkie ofiary smoleńskiej tragedii zostaną upamiętnione". "Nad takim rozwiązaniem intensywnie pracujemy z władzami miasta i innymi partnerami, biorąc pod uwagę również opinie rodzin ofiar katastrofy" - dodał.

"Chcemy, aby trwające już prace nad upamiętnieniem, prowadzone były w atmosferze porozumienia i dialogu. Do czasu ich zakończenia proszę wszystkich o refleksję i powściągliwość" - zakończył swoje oświadczenie Michałowski.

Krzyż dzieli Polaków

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim został postawiony przez harcerzy tuż po katastrofie smoleńskiej. W pierwszym wywiadzie po drugiej turze wyborów prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział przeniesienie krzyża. Wiadomość ta oburzyła prawicowych aktywistów i polityków. W obronie krzyża protestował m.in. Zbigniew Ziobro, który wysłał list protestacyjny do Komorowskiego.

Pierwsza próba przeniesienia krzyża do pobliskiego kościoła św. Anny zakończyła się niepowodzeniem - w stronę harcerzy i księży, którzy przyszli po krzyż poleciały butelki i obelgi. Część osób zaatakowała straż miejską. W obliczu protestów Michałowski podjął decyzję o pozostawieniu krzyża. - Nie powinniśmy narażać ani harcerzy, ani księży na to, co tu może się zdarzyć. Poziom nieprzyjemności i agresji jest zbyt wielki - mówił wówczas Michałowski, tłumacząc dziennikarzom powody swojej decyzji.

Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu doszło do manifestacji przeciwników krzyża. Przed Pałacem Prezydenckim zebrało się kilka tysięcy osób. Część z nich trzymała transparenty "Zburzyć pałac prezydencki - zasłania krzyż" czy "Precz krzyżacy". Manifestację zabezpieczało kilkuset policjantów. Obyło się bez poważniejszych incydentów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM