Romaszewski: Kiedyś ORMO, dziś bojówki pod krzyżem

- Jak dawniej ORMO, tak dziś przychodzą bojówki, aby przeszkadzać ludziom w skupieniu i modlitwie - pisze w "Rzeczpospolitej" senator klubu PiS Zbigniew Romaszewski. Zapowiedział, że poprosi o wyjaśnienia, dlaczego zgodzono się na Akcję "Krzyż".
Zobacz zdjęcia z Akcji "Krzyż"

Zbigniew Romaszewski - niezależny senator związany z PiS-em - uważa, że to wypowiedź Bronisława Komorowskiego rozpętała konflikt o krzyż. - Bezsprzecznie asumpt do konfliktu dała niefortunna, bądź fałszywie zinterpretowana wypowiedź prezydenta elekta dotycząca usunięcia sprzed Pałacu Prezydenckiego miejsca, w którym obywatele oddają hołd pamięci ofiar narodowej tragedii, jaką była katastrofa pod Smoleńskiem - dowodzi.

Jednocześnie, zdaniem senatora, nie obiecano ludziom, że powstanie gdzieś pomnik upamiętniający tragedię. Przez co władze jeszcze zaogniły konflikt. - Fakt, że odmawia się ludziom prawa do składania hołdu w miejscu, które wybrali, jest wyrazem przedkładania własnych animozji i ambicji nad interes narodowy - pisze Romaszewski.

ORMO III RP

Senator oburza się też na osoby, które manifestują swoją dezaprobatę dla pozostawienia krzyża przed Pałacem Prezydenckim. - Jeden z uczonych Uniwersytetu Warszawskiego, nie wstydząc się swojej arogancji, określił krzyż przed pałacem jako samowolkę budowlaną. Ale mało tego, jak dawniej ORMO (Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej - red.), tak dziś przychodzą bojówki, aby przeszkadzać ludziom w skupieniu i modlitwie - komentuje senator.

Ws. "ORMO" będzie żądał wyjaśnień u prezydent Warszawy: - Sprawa jest jednak poważna i na podstawie artykułu 19. ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora proszę panią prezydent m.st. Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz o wyjaśnienie, kto i na jakiej podstawie wydał zezwolenie na odbycie demonstracji przeciwników krzyża.

"Olaboga, Kaczyńskiego nie było"

Romaszewski broni również Jarosława Kaczyńskiego. Był atakowany za to, że nie pojawił się na zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego - swojego rywala w wyborach. - Kaczyński nie był na zaprzysiężeniu prezydenta. Olaboga... Ale że Senat przystępował do debaty nad ustawą o radiu i telewizji likwidującą dotychczasowy ład medialny tak szybko, że nie zdążono senatorom rozdać druków z treścią ustawy i uchwałą Komisji Kultury, to nikogo nie martwi - pisze

Według niego, takie działanie jest odwetem za "mało elegancki zamach na media dokonany przez PiS w 2006 roku". Jednak przez to tracimy "możliwość zbudowania kiedykolwiek, odpartyjnionych, pluralistycznych, obiektywnych mediów".

Czytaj cały komentarz Zbigniewa Romaszewskiego na portalu "Rzeczpospolitej"

DOSTĘP PREMIUM