Macierewicz: to wyglądało jak próba usunięcia krzyża

Poseł PiS Antoni Macierewicz uważa, że odsunięcie ludzi od krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego wygląda na próbę "usunięcia krzyża przemocą". Policja odsunęła ludzi, zgromadzonych przy krzyżu przed Pałacem Prezydenckim. Większość dobrowolnie przeszła w wyznaczone miejsce, kilku zostało przeniesionych przez funkcjonariuszy.


Antoni Macierewicz powiedział, że ci ludzie zostali usunięci w taki sposób, że nie mieli żadnej możliwości reakcji. Zdaniem Macierewicza, tych ludzi usunięto pod pozorem sprawdzenia zabezpieczeń pirotechnicznych. Razem z nimi, spod krzyża wyniesiono transparenty, znicze i wieńce.

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich z SLD uważa, że nie doszłoby do kontrowersji pod krzyżem, gdyby w Polsce obowiązywał rozdział Kościoła od państwa.

Jerzy Wenderlich powiedział, że usunięcie sprzed Pałacu Prezydenckiego ludzi i cały konflikt o krzyż to efekt kłótni politycznych i zbyt dużej obecności Kościoła w życiu publicznym. Jak dodał poseł Lewicy, Prawo i Sprawiedliwość podgrzewało ten konflikt, rządząca Platforma Obywatelska była bezradna, a Kościół w sprawie krzyża długo milczał.

Rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji, podinspektor Maciej Karczyński, powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że w nocy funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zwrócili się do policji o przesunięcie kilkunastu zgromadzonych osób, gdyż chcieli przeprowadzić zabezpieczenie pirotechniczne. Na miejsce przyjechali policyjni negocjatorzy, którzy przez kilka godzin przekonywali zebranych, aby przeszli w wyznaczone miejsce, odległe o kilkanaście metrów. Przebieg rozmów został nagrany. Większość zebranych odeszła dobrowolnie, ale kilka odmówiło. Zostali oni wyniesieni przez funkcjonariuszy. W trakcie legitymowania okazało się, że jedna z osób była poszukiwana przez policję.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM