"Usunięcie ludzi spod krzyża było wzorcowe"

Wolałbym, żeby usunięcie protestujących spod krzyża odbyło się bez użycia siły - mówił w TOK FM Piotr Gursztyn z "Rzeczpospolitej". - Moim zdaniem operacja była wzorcowa - opowiadał politolog prof. Janusz Majcherek
Czy to dobrze, że siłą usunięto ludzi spod krzyża przed Pałacem Prezydenckim? - Mną to nie wstrząsa - odpowiadał w TOK FM Piotr Gursztyn, dziennikarz "Rzeczpospolitej". - Jednak wolałbym, żeby to wszystko obyło się bez użycia siły - dodał.

Według Gursztyna obecni pod krzyżem, jako obywatele mają legitymację, aby tam stać i protestować.

"Były też kosmiczne pomysły"

- Cały czas przedstawia się Jarosława Kaczyńskiego jako inicjatora - komentował dziennikarz. - I to w od pewnego momentu jest słuszne. Ale jak stawiamy taki zarzut, to powinniśmy się zwrócić do protestujących: co wy proponujecie w tej sytuacji?

Dodał, że wygodne jest przedstawianie Kaczyńskiego jako podżegacza. - A pomnik to nie jest postulat kosmiczny. Oczywiście były kosmiczne pomysły, że miałby zasłonić pomnik Poniatowskiego, ale warto jednak patrzeć na nasze możliwości - stwierdził.

- Jakoś Lecha Kaczyńskiego należy upamiętnić, a jest zwyczaj, że upamiętnia się osobę związaną z jakimś miejscem. Jak mówimy o tablicy, to pojawia się pytanie, czy powinna być w Pałacu, niedostępna dla ludzi, czy na zewnątrz? Jak pytamy o pomnik, to też o jego skalę - podkreślił.

"Najlepszym rozwiązaniem byłaby płyta quasinagrobna"

- Akcja odsunięcia ludzi sprzed krzyża była przeprowadzona wzorcowo - uważa z kolei prof. Janusz Majcherek, politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. - Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłaby płyta quasinagrobna, wmurowana w podłoże. Ale to nie zadowoli Jarosława Kaczyńskiego - dodał.

Politolog podkreślił: - Najcenniejszym aspektem tej sytuacji jest to, że stała się pretekstem do wywołania dyskusji o miejscu krzyża i religii w życiu publicznym.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM