"Mniej krzyży, więcej trawy". Przewodnicząca partii Zieloni 2004 w TOK FM

- Pierwszy "zielony" poseł w polskim Sejmie znajdzie się w 2011 roku. Najpierw nasi przedstawiciele pojawią się w samorządach - przekonywała w Poranku Radia TOK FM Małgorzata Tkacz-Janik - przewodnicząca partii Zieloni 2004. - My ani z prawa, ani z lewa, tylko z przodu. Mniej krwi, więcej trawy. Mniej krzyży, więcej trawy - mówiła w nawiązaniu do ostatnich wydarzeń przed Pałacem Prezydenckim.
- Jaka jest zielona wizja Polski? - pytał przewodniczącą partii Roman Kurkiewicz. - Zielona Polska to Polska, której nie zalałaby woda, to Polska z nowocześnie uregulowanymi rzekami, pustymi polderami czekającymi na wodę. Zielona Polska to Polska, w której kandydaci na urząd prezydenta nie mówiliby o tym, że Polsce potrzebna jest elektrownia atomowa. Zielona Polska to także Polska, w której kobiety i mężczyzny mieliby równe prawa i parytet byłby oczywisty tak jak niemal w całej UE - wyliczała Tkacz-Janik.

Jak Zieloni w praktyce realizują ideę parytetów? - W naszej partii od 7 lat mamy jednocześnie przewodniczącą i przewodniczącego. Dla nas dyskusja o parytetach była oczywistą oczywistością - mówiła Tkacz-Janik. I krytykowała działania rządu w tej kwestii: - Najpierw uświadomiliśmy społeczeństwu, że istnieją różne rozwiązania gwarantujące równe szanse w polityce, a teraz się okazało że parytet może być kwotą o różnym nominale. Nazwanie przez Bronisława Komorowskiego 35-procentowej kwoty parytetem, niestety zmieniło jego oblicze. 50-procentowy parytet w ogóle nie jest radykalnym rozwiązaniem - np. bez "suwaka" ustawiającego naprzemiennie kobiety i mężczyzny na liście wyborczej - tłumaczyła przewodnicząca Zielonych.

- Dzisiaj już wiemy, że nawet w wyborach samorządowych wszystkie te deklaracje dotyczące wprowadzenia parytetów, także składane przez Bronisława Komorowskiego, nie wejdą w życie. Po raz kolejny "zamrażarka", zawieszenie projektów ustaw społecznych - podkreślał Roman Kurkiewicz. - Wycofywanie się z tego projektu, projektu, który pojawił się oddolnie, jest cofaniem się w stronę przeciwną do nowoczesności - wtórowała Tkacz-Janik. - To tak jakby przestać wchodzić po schodach ruchomych jadących w dół - podsumował Kurkiewicz.

Przewodnicząca Zielonych zapewnia, że przedstawiciel jej partii ma szansę znaleźć się w parlamencie po najbliższych wyborach w 2011 roku. - Mamy w Polsce stereotyp zielonych, którzy przywiązują się do drzew. A Zieloni to przecież zielona ekonomia, zielone zarządzanie gospodarką, prawa człowieka, demokracja uczestnicząca - wyliczała Tkacz-Janik. - W wielu krajach europejskich Zieloni zdobywają miejsca w parlamentach, wchodzą w koalicje z lewicą i prawicą i są często języczkiem u wagi. My ani z prawa, ani z lewa, tylko do przodu - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM