"Palikot szuka swojego punktu G" - Senyszyn na blogu

Janusz Palikot złożył dziś wniosek do sądu o zarejestrowanie własnego ugrupowania i ogłosił, że chce wejść do rządu w 2011 roku. "Wciąż szuka swojego punktu G. Ma nadzieję, że własna partia zapewni mu wielokrotne szczytowanie" - skomentowała to złośliwie europosłanka Joanna Senyszyn.
Joanna Senyszyn twierdzi, że po zwycięstwie wyborczym Bronisława Komorowskiego "Palikot praktycznie przestał być PO potrzebny". "Ostatecznie okazało się bowiem, że PiS ma w sobie więcej autodestrukcji niż Palikot siły niszczycielskiej. Skoro PiS wykańcza się sam, po co Platformie Palikot" - pyta retorycznie europosłanka na swoim blogu.

"To lament krzywdzonego dziecka"

Senyszyn zauważa, że kontrowersyjny poseł został już zmarginalizowany we władzach PO, a założenie własnego ugrupowania ma być "straszakiem". "Palikot mówi: popatrzcie, mnie popiera polskie społeczeństwo" - pisze Senyszyn i ocenia: "To nie jest ryk lwa. Raczej lament krzywdzonego dziecka".

"Palikot pozazdościł PiSokrzyżowcom. Oni mają swój punkt G. To krzyż pod pałacem prezydenckim. Doznają orgazmu broniąc krzyża. Dlatego nie mogą iść na żadne ustępstwa.Poseł z Lublina wciąż szuka swojego punktu G. Ma nadzieję, że własna partia zapewni mu wielokrotne szczytowanie" - komentuje posunięcia Palikota.

Palikot skończy jak Borowski?

Senyszyn złośliwie podsumowuje tez dotychczasowe dokonania lubelskiego posła: "Z "Przyjaznego Państwa" nic Palikotowi nie wyszło. Nawet chciał, ale nie potrafił, bo ma mocno ograniczone pojęcie o prawie" - wytyka. Zdaniem europosłanki Palikotowi "znudziła się rola chłopca z sikawką", który "gasił pożary, które mogły sfajczyć PO". "Wywoływał kontrpożary. Po cichu platformersi się cieszyli. Głośno go strofowali i pouczali" - pisze.

Ku przestrodze Senyszyn przytacza historię partii Marka Borowskiego, która uzyskała 5 proc. poparcia w wyborach do PE, a "potem najwyżej coś wyżebrała na wspólnych listach z SLD".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM