"Migalski i Palikot świetnie czują media. A partie sobie nie radzą"

Polskie partie nie radzą sobie z wewnętrznym zróżnicowaniem - uważa politolog, prof. Andrzej Rychard. - Zarówno Marek Migalski jak i Janusz Palikot świetnie czują media, potrafią zarządzać własnym rozgłosem - dodaje dr Robert Sobiech z UW. Czy mają za sobą duże poparcie? Palikot - raczej tak. - Trudno powiedzieć, na ile Migalski ma za sobą rzeszę niezadowolonych, a na ile krytykuje jako wolny strzelec - podkreśla Sobiech.
Po opublikowaniu przez Marka Migalskiego listu krytycznego wobec Jarosława Kaczyńskiego rozgorzała dyskusja: czy Migalski wychodzi przed szereg z krytyką Kaczyńskiego, czy stoją za nim inni członkowie Prawa i Sprawiedliwości.

- Jeśli chodzi o PiS to problemem nie jest to, że Migalski ma inny pogląd niż reszta członków, lecz to, że artykułuje zasadnicze problemy stojące przed tą partią, której szef poszybował wysoko i zostawił partię zdezorientowaną - podkreślił w TOK FM prof. Andrzej Rychard, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Z prof. Rychardem zgadza się socjolog Robert Sobiech. - PiS zawsze marginalizował osoby krytykujące partię, więc trudno powiedzieć na ile Marek Migalski ma za sobą rzeszę niezadowolonych, a na ile krytykuje jako wolny strzelec. Bardziej przy tym zwróciłbym uwagę na postępujący kryzys Prawa i Sprawiedliwości. Wybory samorządowe będą dobrym zapalnikiem tego kryzysu - zaznaczył Sobiech.

Migalski coś tym osiągnie? Nie jestem przekonany...

- Nie jestem przekonany czy apel Migalskiego przyniesie jakiś skutek, bo pamiętam inny apel formułowany przez Ludwika Dorna, kiedy partia była w dużo lepszej sytuacji niż teraz - mówił prof. Rychard. I dodał: - Wiemy jak to się dla Dorna skończyło. Migalskiemu to nie grozi, bo nie jest członkiem PiS-u. Jednak partia do tej pory miała tendencję do wypychania takich ludzi.

Zdaniem politologa partie w Polsce z trudem sobie radzą z wewnętrznym zróżnicowaniem. - Z osobami, które prezentują kaliber zazwyczaj większy niż przeciętna partyjna, ale są nieco inne - doprecyzował Rychard. - Chociażby takim przykładem był Jan Rokita w PO, a teraz mamy też przykład Janusza Palikota. On może być problem dla Platformy - zaznaczył. - Chociaż myślę, że na razie Palikot jest w połowie drogi, czyli tworzy stowarzyszenie. Ale ta droga nie musi być zapełniona stworzeniem partii. Do tego trzeba mieć infrastrukturę, trzeba mieć fundusze, wsparcie w terenie - podkreślał politolog.

Palikot stawia ważne pytania

- Zarówno w interesie Janusza Palikota, jak i w interesie PO jest to, by Palikot pozostał w partii. Janusz Palikot jest w kostiumie błazna nie ze swojej winy, lecz dlatego, że polski język polityczny nie dopuszcza stawiania tak fundamentalnych pytań, jak on stawia. Jednak Palikot zadaje pytania, które są bardzo ważne dla polskiej polityki. I w takiej partii jak PO jest miejsce na podobne pytania - podkreśla Rychard.

Dr Robert Sobiech dodał, że obydwaj są bardzo dobrymi politykami, którzy potrafią zarządzać własnym rozgłosem. - Świetnie czują media i dlatego te ich pomysły - krytyka lidera i stworzenie stowarzyszenia - pojawiają się w sytuacji, kiedy wyczerpuje się wątek krzyży, a jeszcze nie zaczyna się prawdziwa polityka - zaznaczył socjolog. Podkreślił, że zarówno Palikot, jak i Migalski bardziej zajmują się opakowaniem polityki, niż jej zawartością.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM