Śniadek: Jestem zgorszony kłótniami ludzi dawnej "Solidarności"

Janusz Śniadek nie czuje się odpowiedzialny za gwizdy swoich kolegów-związkowców podczas obchodów 30. rocznicy powstania "Solidarności". Wstyd mu jedynie za polityków, którzy "przygotowali społeczeństwu gorszące widowisko". - Tymi wątkami bardzo personalnymi, jestem bardzo mocno rozczarowany - ocenił wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w RMF FM.
Januszowi Śniadkowi, szefowi "Solidarności", nie jest wstyd za gwiżdżących kolegów-związkowców, lecz za "ludzi, których chcielibyśmy nazywać mężami stanu". - Jestem zgorszony nieustannymi kłótniami, swarami elit politycznych między sobą, często ludzi dawnej "Solidarności". To wzajemne rozpychanie się łokciami, kogo postawić na cokole - mówił w radiu RMF FM.

Śniadek nie ma jednak sobie nic do zarzucenia w organizacji obchodów 30. rocznicy "Solidarności". Zapewniał w RMF FM, że starał się robić wszystko, żeby obchody "były godne, żeby oddać szacunek ludziom Sierpnia" - I to, co się stało, nie było uszanowaniem tych ludzi - uważa. - Czy godnym świętowaniem rocznicy było wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego? - pytał dziennikarz. - Z całą pewnością było nieszczęśliwe, to nie powinno mieć miejsca na tym zjeździe. Bardzo żałuję, że tak się stało. (...) Tymi wątkami bardzo personalnymi, jestem bardzo mocno rozczarowany. Bez względu na to, z jakim uznaniem myślę o innych bardzo ważnych fragmentach jego wypowiedzi - mówił szef "Solidarności".

Janusz Śniadek nie żałuje jednak, że związek poparł w wyborach prezydenckich Jarosława Kaczyńskiego. - Niczego nie żałuję. A jeżeli, to tego, że nie uszanowano ludzi podczas tych obchodów. Nie uszanowano zwykłych ludzi. Zajęci sobą politycy znowu przygotowali społeczeństwu gorszące widowisko - dodał.

DOSTĘP PREMIUM