"Najpierw zamroźcie swoje przywileje". Tusk odpowiada publicystom

Donald Tusk w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP2 uspokajał, że rząd walczy z zadłużeniem państwa. Nie ma jednak zamiaru słuchać rad ekonomistów i dziennikarzy, którzy nawołują do głębokich reform. Zaatakował ich nawet. - To ja mówię: zamroź sobie swój przywilej 50 proc. kosztów uzyskania przychodu - tak odpowiedział publicyście, który proponuje zamrożenie rent i emerytur.
Donald Tusk zapewniał, że rząd zaczyna już walczyć ze zwiększającym się zadłużeniem państwa. - Właśnie tej jesieni zaproponujemy ustawy, które zablokują trwałe zadłużanie się państwa polskiego. My sobie zdajemy sprawę, że zadłużanie państwa jest bardzo niebezpieczne - stwierdził. Przypomniał, że na początku kadencji rządu, kiedy namawiano go do zwiększenia wydatków, on je ciął.

Atak na publicystów

Zaatakował przy tym dziennikarzy i ekonomistów, którzy nawołują do radykalnych cięć w wydatkach publicznych, które zrównoważą budżet i zahamują wzrost zadłużenia państwa: - Czasami mam taką ochotę zapytać: "dlaczego dzisiaj wzywacie do radykalnych reform, skoro byliście autorami reform kilka lat temu. Tamte były do niczego?"

Premier dodał, że nie ma zamiaru ciąć wydatków, bo to może uderzyć w biedniejszą część społeczeństwa. Zasugerował przy tym, że może trzeba znieść przywilej dziennikarzy, którym przysługuje tylko 50-procentowy koszt uzyskania przychodu. - Tnijmy przywileje tam, gdzie one dotyczą ludzi zamożniejszych. Kiedy wybitny publicysta, którego oceniam na 30 tys. zł miesięcznie, mówi: "zamrozić emerytury i renty". To ja mówię: "zamroź sobie swój przywilej 50 proc., a ja poważnie potraktuję twój apel". Nie znoszę hipokryzji ludzi, którzy co rok zmieniają samochód na lepszy i maja gębę pełną frazesów, ile zabrać ludziom, którzy zastanawiają się 25. (każdego miesiąca - red.), ile mają na chleb - stwierdził.

Empatia państwa

Premier tłumaczył również, dlaczego po wypadku autokaru pojechał od razu do Niemiec. - Żeby wszyscy Polacy wiedzieli, że państwo polskie nie tylko działa, ale i ma empatię. Ludzie potrzebują pewności, że wszyscy przejmujemy się taką sytuacją - stwierdził.

Dodał, że ostatnio to dla niego działanie prawie rutynowe. - To jest w tej chwili automatyzm, bo - niestety - mamy do czynienia z rokiem tragicznym. Mamy za sobą trąby powietrzne, tragedię smoleńską, dwie wielkie powodzie. W takich sytuacjach nie ma co się zastawiać - tłumaczył.

"W porządku gość"

- Nie jestem geniuszem, zdaję sobie z tego sprawę. Nie przejdę do historii jako najwybitniejszy przywódca UE, zdaję sobie z tego sprawę - mówił Donald Tusk. Na pytanie Tomasza Lisa, jako kto chciałby przejść do historii, odpowiedział: - W porządku gość.

DOSTĘP PREMIUM