Czesław Bielecki: Nie zadzwonił do mnie Tusk ani Komorowski

O "wyzwalaniu energii mieszkańców Warszawy", a nie o polityce woli rozmawiać kandydat na prezydenta stolicy Czesław Bielecki. Choć ma poparcie PiS, to podkreśla swoją apolityczność. Nie wyklucza, że gdyby zadzwonili do niego premier Tusk lub prezydent Komorowski, to mógłby startować z list PO. O prezydent Warszawy mówi, że jest "prezydentem powolnym".
Bezpartyjny Czesław Bielecki chce zostać prezydentem, żeby "wyzwolić energię mieszkańców Warszawy". Ma mu w tym pomóc poparcie Prawa i Sprawiedliwości. Ale architekt stanowczo podkreśla, że prezes PiS nie stawiał mu specjalnych warunków przed udzieleniem poparcia. - Znam Jarosława Kaczyńskiego od ponad 20 lat. I Jarosław Kaczyński wie, że nie mam żadnego problemu ze słowem lojalność - powiedział w Poranku Radia TOK FM. Bielecki dodał, że do PiS jest mu bliżej niż do PO, ale... - Nie dostałem telefonu od premiera Tuska ani od prezydenta Komorowskiego którzy powiedzieli: jesteśmy tak sfrustrowani powolnością pracy Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie możemy parkować w śródmieściu Warszawy - może pan to zrobi, niech pan zostanie naszym kandydatem. Gdyby była taka propozycja może bym startował - mówił podkreślając , że nie we wszystkich wyborach głosuje na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.



"Proszę nie kazać mi być rzecznikiem Jarosława Kaczyńskiego"

Pytany przez Dominikę Wielowieyską, czy nie przeszkadza mu wewnętrzna polityka PiS odpowiedział: - Nie przeszkadza mi, bo to nie jest polityka miejska. Nie zajmuję się oceną Jarosława Kaczyńskiego. Jestem zadowolony, że największa partia opozycyjna jest gotowa poprzeć mnie jako bezpartyjnego kandydata. To jest moja satysfakcja. Proszę nie kazać mi być rzecznikiem prasowym Jarosława Kaczyńskiego - powiedział.



- Jestem merytokratą i państwowcem - dodał kandydat na prezydenta Warszawy. I bardzo unikał odpowiedzi na pytania dotyczące budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. - Proszę nie zaganiać mnie do narożnika - stwierdził.

Gronkiewicz-Waltz? Nie "zła" ale "powolna"

Czesław Bielecki krytykuje Hannę Gronkiewicz-Waltz. Wytyka, że w czasie czteroletniej kadencji nie udało jej się zbudować ani Muzeum Sztuki Współczesnej, ani Mostu Północnego, ani podziemnego parkingu w centrum miasta.



Ale jak dodał, nie uważa że polityk PO jest złym prezydentem. - Jest prezydentem powolnym. Urzędnikiem liczącym pieniądze. Ruszyła ileś inwestycji, ale nie umie ich kończyć - mówił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM