Migalski o liście szefa PiS: Nie ma horroru, są błędy stylistyczne

Zbytnia lapidarność, błędy stylistyczne, powierzchowność. I to, że światu objawił go Ryszard Czarnecki - to jedyne zarzuty, jakie ma wobec listu Jarosława Kaczyńskiego do ambasadorów Marek Migalski. Ale na tym koniec uwag - europoseł na swoim blogu bierze szefa PiS w obronę. Przekonuje, że prezes nie napisał "niczego nieprawdziwego lub niepokojącego".
Migalski "szaleństwem" określa burzę, która wybuchła po opublikowaniu artykułu, w którym szef PiS ostrzega przed "neoimperialną Rosją". Europoseł nie bez ironii wylicza, że na temat listu wypowiedzieli się "prawie wszyscy": od Ryszarda Kalisza po Lecha Wałęsę. "No to ja wzywam wszystkich, którzy przeczytali ten artykuł, do wskazania konkretnego zdania, w którym to Kaczyński wszystko to zrobił - podważył, zaatakował, ośmieszył, skompromitował i tak dalej. Artykuł ma 82 linijki - więc gdzie ta żenada, kuriozum i horror?" - pyta retorycznie Migalski w nowej notce na swoim blogu.

Europoseł przekonuje, że w tekście szefa PiS nie ma niczego, o czym nie wiedziałby ktoś, kto choć trochę orientuje się w sprawach międzynarodowych. A poza błędami stylistycznymi, zbytnią lapidarnością i powierzchownością, jedyną wadą artykułu jest - zdaniem Migalskiego - to, że prezentował go "Rysio" Czarnecki. Politolog pisze o swym koledze z ław Parlamentu Europejskiego: "były halabardnik Leppera, a teraz osóbka chcąca być traktowana poważnie (co zawsze jest strasznie śmieszne)".

"Cokolwiek Kaczyński zrobi, to i tak spotka go ujadanie"

Polityk, do niedawna zasilający szeregi europarlamentarnego koła PiS, przekonuje, że nie ma najmniejszych powodów do potępiania słów Kaczyńskiego. "Żeby robić z tego listu aferę na pół Europy to jednak jakaś gruba przesada. Bo w jego treści nie ma niczego nieprawdziwego lub niepokojącego" - stwierdza.

Dlaczego europoseł, który ostatnio szefa PiS niemal wyłącznie krytykuje, nagle zmienił front i staje murem za Jarosławem Kaczyńskim? Migalski tłumaczy, że nie zamierza zarzucić krytyki Jarosława Kaczyńskiego, ale "za sprawy, za które mu się to należy, a nie za wszystko, co zrobi". "Inaczej Jarosław Kaczyński będzie miał rację, że cokolwiek zrobi, to i tak spotka go ujadanie, szczucie i wycie" - argumentuje.

Marek Migalski został wybrany do Parlamentu Europejskiego z listy PiS, do partii jednak nigdy nie wstąpił. Został usunięty z koła europosłów PiS za krytykę pod adresem szefa ugrupowania. Migalskimu nie spodobało się odsunięcie na boczny tor głównych autorów kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego: Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Elżbiety Jakubiak i Pawła Poncyliusza.

DOSTĘP PREMIUM