Ekspert o poparciu dla partii Palikota: "To i tak zawyżony wynik"

Politolog Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego nie jest zaskoczony poparciem dla przyszłej partii Palikota na poziomie 3,8 procent. Biskup uważa, że wynik ten i tak może być zawyżony, a zainteresowanie ruchem prawdopodobnie się obniży.
Na partię Palikota chciało głosować 3,8 proc. uczestników sondażu, przeprowadzonego przez Instytut Homo Homini dla Polskiego Radia. Biskup uważa, że na ten wynik ma wpływ szum medialny wokół Janusza Palikota. Zdaniem politologa, wynik może być nawet zawyżony, gdyż inicjatywa posła została bardzo nagłośniona przez media. - W miarę tworzenia ruchu społecznego Palikota, zainteresowanie nim może się obniżyć - twierdzi politolog.

Respondenci odpowiadali także na pytanie, jakim ugrupowaniom partia Janusza Palikota może odebrać głosy wyborców. 56% badanych uważa, że Ruch Nowoczesna Polska zagrozi Platformie Obywatelskiej, 23% - że Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, 16% - że Prawu i Sprawiedliwości i 4 % - że Polskiemu Stronnictwu Ludowemu.

Według Biskupa takie wyniki są raczej projekcją świadomości społecznej, a nie mówią, komu rzeczywiście odbierze wyborców ruch Palikota. Zdaniem politologa, ludzie w sposób naturalny uważają, że jeśli Palikot należy do PO, to odbierze wyborców przede wszystkim tej partii.

"To polityczny błazen, nie budzi zaufania"

Politolog, doktor Norbert Maliszewski, uważa, że poparcie dla powstającego ugrupowania Janusza Palikota nie jest duże. Maliszewski powiedział w TVP Info, że poseł nie wzbudza zaufania, gdyż był dotąd- jak się wyraził- politycznym błaznem.

Politolog dodał jednak, że Palikot zauważył nowy trend społeczny. Polega on na tym, że Polacy bardziej się liberalizują: chcą wyraźniejszego rozdzielenia Kościoła od państwa, częściej chcą się rozwodzić, chcą korzystać ze środków antykoncepcyjnych i oczekują refundacji in vitro przez państwo. Maliszewski dodał, że choć poparcie dla ruchu Palikota jest niewielkie, to może on stać się dużym problemem dla Platformy Obywatelskiej. Może bowiem "podciąć" centrolewicowe skrzydło Platformy, co zmusi całą partię do przesunięcia na lewo. Tymczasem Platforma chciała dotąd zająć miejsce na centroprawicy, z którego wycofuje się Prawo i Sprawiedliwość.

DOSTĘP PREMIUM