"Chcę świąt państwowych bez wypasionych biskupich brzuchów"

W Warszawie trwa kongres Ruchu Poparcia Janusza Palikota "Nowoczesna Polska". Uczestniczy w nim ok. 4 tys. ludzi. Nagradzany wielokrotnie brawami Palikot wygłosił 15 postulatów swojego ruchu. Zaapelował m.in. o rozdział Kościoła od państwa, zakończenie subwencjonowania partii politycznych z budżetu, powszechny dostęp do internetu i refundację środków antykoncepcyjnych. Zapowiedział też, że 6 grudnia odejdzie z PO.


W akompaniamencie "Tako rzecze Zaratustra" Janusz Palikot wszedł na scenę wypełnionej do ostatniego miejsca Sali Kongresowej warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. Jego wejście zapowiedziały znane osobistości: Kazimierz Kutz, Magdalena Środa. Rozpoczął się kongres Ruchu Poparcia Palikota "Nowoczesna Polska".

Koniec subwencji dla partii, zniesienie immunitetu posłów

- Dlaczego nie byliście na kongresie Platformy kilka dni temu? - zapytał Palikot. I odpowiedział sam sobie, że w istniejących obecnie partiach nie ma miejsca dla ludzi, którzy przyszli go słuchać. - Tam są ci sami politycy, te same dinozaury ciągle rządzą Polską. Gdzie w ich partiach sa politycy, którzy wyrośli w Polsce po 1989 roku? Szefem partii można być wielokrotnie. Istniejące partie przypominają fundusze emerytalne Kaczyńskiego, Pawlaka czy Tuska - rozpoczął swoją mowę Palikot. I wezwał do wprowadzenia maksymalnie dwóch kadencji na stanowiskach szefów partii politycznych i zakończenia subwencjonowania partii politycznych z budżetu państwa.

- Nie po to dajemy pieniądze partiom, żeby oglądać potem kampanie środków ochrony roślin - jak na plakatach PSLu - oświadczył Palikot. Cała sala biła brawo. - I to jest nasz pierwszy postulat - zakończenie finansowania partii politycznych w Polsce. Drugi to forsowane niegdyś przez PO jednomandatowe okręgi wyborcze. Znów sala nagradza Palikota brawami. Trzeci postulat - likwidacja Senatu, ograniczenie liczby posłów i zniesienie immunitetu poselskiego - ponownie wzbudził entuzjazm publiczności.

Oddzielić Kościół od państwa

Ale prawdziwie gromkie brawa rozległy się dopiero wtedy, gdy Janusz Palikot wspomniał o rozdziale Kościoła od państwa.

- Od 10 kwietnia ma się wrażenie, że polskie państwo jest okupowane przez Kościół. Trzeba je odzyskać - mówił Palikot. - Chcę uroczystości państwowych bez wypasionych biskupich brzuchów - dodał i poruszył sprawę zapłodnienia in vitro. - Z tej ustawy można skorzystać, ale nie trzeba, nikt nikogo nie zmusza - grzmiał Palikot. - Doszło do takiej dominacji Kościoła w życiu publicznym, że nie możemy się przebić z prostym przesłaniem: dopóki ustawa, aborcji czy nie zmusza nikogo do aborcji, in vitro i edukacji seksualnej, to nie może być niezgodna z nauką Kościoła - oświadczył poseł. W dalszej części emocjonalnego przemówienia lubelski poseł opowiedział się za usunięciem religii ze szkół, prawem kobiet do aborcji, darmową antykoncepcją, refundowaniem in vitro, wprowadzeniem edukacji seksualnej w szkołach, likwidacją kościelnej Komisji Majątkowej i zniesieniem Funduszu Kościelnego. Zaapelował o zaprzestanie subwencjonowania Kościoła z budżetu państwa. - Kiedy państwo stanie się świeckie, to silny obywatel będzie stał wobec służącego mu państwa, a nie odwrotnie - oświadczył poseł.

Oświadczenia zamiast zaświadczeń, jawność dokumentów

Kolejnym punktem w programie Palikota były swobody obywatelskie. Poseł zaczął od propozycji wprowadzenia oświadczeń obywateli zamiast zaświadczeń od państwa. W zeszłym roku 100 mln. zaświadczeń było wydanych - mówił Palikot zaznaczając, że każdy, kto składa oświadczenie musi poświadczyć prawdę. Jak kłamię - to wyląduję w sądzie - podsumował Palikot. Jako kolejny postulat wymienił zasadę milczącej zgody. - Jeżeli w terminie 90 dni nie ma decyzji administracyjnej - mogę działać. Jak w Wielkiej Brytanii. Niech się urzędnicy martwią, że nie zdażyli a nie my - wołał z mównicy Palikot. Sala Kongresowa po raz kolejny doceniła go brawami. Wezwał też do wprowadzenia jawności wszystkich dokumentów urzędowych.

- Nie ma tajnych dokumentów. Przetargi, dokumenty z komisji - wszystko ma być jawne, i nie może być tak, że ja się muszę o to starać - grzmiał w Sali Kongresowej Palikot. Po chwili płynnie przeszedł do kwestii równouprawnienia.

Związki partnerskie często lepsze niż "uświęcone"

- 13 postulat: związki partnerskie - mówił Palikot. - Homoseksualiści, heteroseksualiści żyją sobie w konkubinatach latami. A często są to związki znacznie lepsze niż te "uświęcone". A są karane wysokimi opłatami, kiedy coś się stanie jednemu z partnerów - oskarżał Palikot. jako czternasty postulat swojego ruchu wymienił powszechny dostęp do internetu.

- Skoro można zorganizować przez internet kongres na 4 tys. osób, to nikt mi nie powie, że nie można zorganizować głosowania przez Internet - zaapelował Palikot. Jako piętnasty postulat wymienił 1 proc. budżetu na kulturę. I zaatakował przy okazji wysokość wydatków budżetowych na armię. - Od setek lat wydajemy pieniądze na armię. A co nas obroniło, co sprawiło, że mówimy wciąż tym samym językiem? Nasze armie zawsze przegrywały. A jesteśmy, tym kim jesteśmy, dzięki kulturze - zakończył Palikot.

Po nim na scenę wskoczył Ryszard Kalisz i w 3 minuty wykrzyczał z mównicy emocjonalną deklarację poparcia dla postulatów Palikota. Po nim z publiczności głos zabrały prof. Magdalena Środa i Manuela Gretkowska, a także senator PO, reżyser Kazimierz Kutz i Dominik Taras, organizator niedawnej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim

W sobotę Palikot napisał na swoim blogu: "Dziś przekonamy się kto ma większą siłę przekazu: czy wyczerpany i wypluty z pomysłów Premier, który zaleca Polakom, aby przez kolejne lata gryźli trawę i zaciskali zęby, a przy tym radośnie obiecuje, że już za kolejnym zakrętem czeka nas piękny widok, czy tysiące młodych ludzi, którzy zgadzają się z Kazimierzem Kutzem, że Platforma straciła powab uroczej panny i stała się dupowatą, starą, zgryźliwą i zgnuśniałą ciotką".

''6 grudnia odchodzę z Platformy''

Janusz Palikot zapowiedział, że 6 grudnia odejdzie z Platformy Obywatelskiej i złoży mandat poselski. - Nie można wychodzić z partii i dalej tkwić dla pensji i iluzji wpływów w parlamencie - tłumaczył Palikot.

Jak wyjaśnił Palikot, data 6 grudnia ma związek z tym, że Zbigniew Wojciechowski, który miałby objąć po nim mandat poselski w listopadowych wyborach samorządowych, kandyduje na prezydenta Lublina z konkurencyjnej wobec PO listy, a 6 grudnia będzie już po drugiej turze wyborów samorządowych.

Czy Janusz Palikot zmieni polską scenę polityczną?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM