Zakaz handlu przez pół roku, a potem... Jeszcze dziś projekt PiS w Sejmie

Jeśli producent dopalaczy udowodni, że jego produkt nie uzależnia i nie działa psychoaktywnie, to dopiero wtedy będzie mógł je sprzedawać - taki pomysł na walkę z dopalaczami ma PiS. Chce też, aby do czasu uchwalenia nowej ustawy obowiązywało specjalne moratorium zakazujące handel jakimikolwiek środkami odurzającymi. Projekt trafi do Sejmu jeszcze dziś.
Pomysłodawca takiego rozwiązania, poseł Bolesław Piecha nie ma wątpliwości, że nikomu ze sprzedawców dopalaczy nie uda się udowodnić tego, że ich produkt nie jest szkodliwy. - W istocie wyeliminujemy takie produkty z rynku - mówi nam były wiceminister zdrowia.

Projekt w Sejmie jeszcze dziś

Rozwiązanie zaproponowane przez PiS, które poznał reporter TOK FM, zakłada, że decyzję o dopuszczeniu do handlu każdego z dopalaczy wydawałby Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Producent musiałby uzyskać pozytywną decyzję tej instytucji.

- Każdy dopalacz podlegałyby takiej samej kontroli, jakiej teraz na podstawie prawa farmaceutycznego podlegają inne leki narkotykowe o działaniu psychoaktywnym - mówi Bolesław Piecha. I dodaje: - Urząd stwierdzałby więc, czy dana substancja nie działa odurzająco, uzależniająco czy też - najważniejsze - nie jest groźna dla życia. Jeśli nie spełnia tych warunków, decyzja o obrocie nią byłaby negatywna, a więc nie wolno będzie jej legalnie sprzedawać na terenie naszego kraju - wyjaśnia poseł PiS.

Jak się dowiedzieliśmy, odpowiedni projekt ustawy w tej sprawie klub PiS jeszcze dziś złoży do laski marszałkowskiej.

Ale, żeby do czasu uchwalenia nowych przepisów handel dopalaczami był zakazany PiS chce, aby Sejm uchwalił specjalne moratorium. Miałoby ono obowiązywać nawet pół roku. Przez ten czas handel tymi substancjami miałby być całkowicie zakazany.

SLD proponuje koncesje, projekt w sejmowej zamrażarce

Projekt PiS jest podobny do tego rządowego. Rozwiązanie, które jutro może przyjąć Rada Ministrów ma ograniczyć znacznie handel dopalaczami i zakazać reklamowania tych środków. Możliwe będzie także wycofanie z rynku na od 12 do 18 miesięcy takich substancji celem ich przebadania.

Tymczasem inny projekt w sprawie rozwiązania problemu dopalaczy ma Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jego projekt od ponad roku leży u marszałka Sejmu. Zgodnie z pomysłem lewicy to samorządy miałyby wydawać decyzję, czy na terenie ich miasta czy gminy może powstać sklep z dopalaczami.

- Mamy też pomysł, żeby wprowadzić specjalne zezwolenia na handel takimi substancjami. W Ministerstwie Zdrowia prowadzony były taki rejestr handlarzy dopalaczami - ujawnia nam Tomasz Kalita, rzecznik prasowy Sojuszu.

DOSTĘP PREMIUM