Premier Tusk w 2010 r. w Sejmie głosował 3 razy. Na 1232 głosowania

Dzisiaj premier przeprowadza się do Sejmu, by wspomóc ofensywę legislacyjną koalicji PO-PSL. Reporter TOK FM sprawdził, jak często Donald Tusk głosował do tej pory podczas posiedzeń parlamentu. Mimo, że nieobecności szefa rządu są usprawiedliwione przez liczne obowiązki, to wynik i tak zaskakuje. Na ponad tysiąc dwieście głosowań w 2010 roku premier oddał głos... trzykrotnie.
Tusk: Trzy razy? Ale chyba trafnie przynajmniej

Od dzisiaj premier Tusk będzie obecny w Sejmie na wszystkich jesiennych posiedzeniach. Dlaczego? Żeby osobiście pilnować prac i głosowań nad przygotowywanymi przez rząd ustawami. - Myślę, że do końca roku, w czasie posiedzeń Sejmu moja kilkugodzinna obecność wszystkim dobrze zrobi - mówi Tusk. I zapewnia, że będzie do dyspozycji posłów z wszystkich klubów. - Będziecie mogli monitorować moje działania na rzecz pracy nad pakietem ustaw. To jest dla mnie naprawdę śmiertelnie poważne zadanie - tłumaczy Tusk dziennikarzom.

Jak do tej pory wyglądało sejmowe zaangażowanie premiera? TOK FM sprawdziło, w ilu tegorocznych głosowaniach w Sejmie brał udział Donald Tusk.

Trzy z... tysiąc dwieście trzydziestu dwóch

Biuro Prasowe Sejmu oświadczyło, że nie ma danych statystycznych dotyczących obecności premiera na głosowaniach, dlatego reporter TOK FM na kartce podliczył nieobecności szefa rządu na stronach internetowych Sejmu. Od stycznia tego roku Donald Tusk uczestniczył w trzech głosowaniach na tysiąc dwieście trzydzieści dwa. Wybrał Grzegorza Schetynę na Marszałka Sejmu, głosował nad uzupełnieniem porządku dziennego o wybór prezesa NBP i wybrał na tę funkcję Marka Belkę. Premiera nie było na tysiąc dwustu dwudziestu dziewięciu głosowaniach, na których między innymi wybierano Rzecznika Praw Obywatelskich, członków Rady Polityki Pieniężnej, czy sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wszystkie tegoroczne nieobecności premiera są usprawiedliwione pracami rządu.

Nieobecność piłkarska nieusprawiedliwiona

Najsłynniejsza nieusprawiedliwiona nieobecność to mecz piłkarski Tuska i Schetyny w czasie ważnych głosowań w Sejmie w marcu ubiegłego roku. Rzecznik rządu tłumaczył wtedy, że "zawiodła komunikacja między klubem parlamentarnym a kancelarią premiera". Była to jedyna nieusprawiedliwiona nieobecność premiera, za którą Kancelaria Sejmu ukarała go potrąceniem z poselskiej diety. W tym roku premier nie ma nieusprawiedliwionych nieobecności. Choć nieobecność szefa rządu w Sejmie czasem zaskakiwała. Sprawdziliśmy, że podczas gdy w na sali plenarnej trwały głosowania, Donald Tusk między innymi podejmował śniadaniem lekkoatletów, którzy zdobyli medale w Barcelonie, był na wakacjach w Grecji, ale także odwiedzał tereny popowodziowe

Politolog: Jest myślenie, że Sejm to maszynka do głosowania. Więc po co tam Tusk?

- To szokujące - komentuje tegoroczny bilans głosowań premiera politolog dr Wojciech Jabłoński. - Chociaż z drugiej strony Donald Tusk jest bardzo zapracowany i można zrozumieć to, że na takie głupstwa jak stanowienie prawa nie starcza mu czasu skoro jak powiedział "gotów jest działać na granicy prawa". Specjalista od marketingu politycznego uważa, że Sejm jest traktowany przez partie polityczne jako maszynka do głosowania. - Towarzysze partyjni wiedząc o wskazówkach ze strony kierownictwa partii, czyli w tym przypadku premiera zagłosują jak trzeba. To po co tam Tusk? - pyta Jabłoński.

Według politologa, premier mógłby złożyć mandat posła, a na jego miejsce w Sejmie weszłaby następna osoba z listy wyborczej. - Tak żeby z jednej strony Sejm nie świecił pustkami, a z drugiej strony żeby przy tym rzekomym bądź prawdziwym nawale obowiązków, które ma premier proces ustawodawczy nie ucierpiał - mówi dr Wojciech Jabłoński.

Czy premier powinien brać udział w głosowaniach w Sejmie?

DOSTĘP PREMIUM