Po 10 kwietnia ponad tysiąc Polaków zapisało się do PiS. Wyraz współczucia?

Po katastrofie smoleńskiej szeregi Prawa i Sprawiedliwości przestały się kurczyć, a w pół roku zostały zasilone ponad tysiącem nowych działaczy - wynika z danych, które poznało Tokfm.pl. Dla polityków PiS to wyraz rozczarowania obecnym rządem i symbol wsparcia dla Jarosława Kaczyńskiego po stracie brata.
Krzysztof Sobolewski, sekretarz rady politycznej PiS, który dba o partyjne statystyki nie ma wątpliwości, że po 10 kwietnia w strukturach partii doszło do pewnego przełomu. - Wcześniej nie mieliśmy tylu chętnych, którzy chcieli przystąpić do naszego ugrupowania, ilu było zaraz po katastrofie i ilu jest teraz - przyznaje Sobolewski.

PiS zresztą po katastrofie smoleńskiej zaczęło prowadzić akcję mobilizującą sympatyków Jarosława Kaczyńskiego i jego partii do wypełniania deklaracji członkowskich. Do dziś na stronie internetowej ugrupowania na jednym z głównych miejsc wisi apel i instrukcja, jak w prosty sposób zostać członkiem PiS. Krzysztof Sobolewski twierdzi, że to sukces tej akcji.

"Renesans uczuć patriotycznych". "Ludzie dostrzegli, że są oszukiwani"

Ruch w biurach PiS-u, gdzie nowe osoby przystępowały do partii, zaczął się już po zakończeniu żałoby narodowej i po pogrzebach wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej - wynika z danych, które poznało Tokfm.pl. Tylko w maju partia Jarosława Kaczyńskiego zdobyła blisko 200 nowych działaczy. W kolejnych miesiącach było ich jeszcze więcej - po ok. 300 nowych osób. Dziś do szeregów PiS przystępuje średnio dziennie po 10 Polaków.

- To bardzo dobry znak dla naszej partii - ocenia w rozmowie z TOK FM Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS. Jego zdaniem te dane świadczą, że po 10 kwietnia mamy do czynienia z "renesansem uczuć patriotycznych". - Osoby, dla których ten rząd jest do bani uważają, że trzeba z nim walczyć zapisując się do PiS-u. Rośnie taka świadomość, że jesteśmy jedyną alternatywą dla tej leniwej i gnuśnej ekipy rządzącej - dodaje Czarnecki.

Poseł Jarosław Zieliński mówi także o "wyrazie rozczarowania rządami Donalda Tuska". - To też pewnego rodzaju wsparcie dla Jarosława Kaczyńskiego i naszej partii. Polacy zauważyli po 10 kwietnia byli oszukiwani przez ekipę rządzącą i część mediów w kwestii działań ś.p. Lecha Kaczyńskiego i naszej partii - twierdzi Zieliński.

Zapisy do partii pod wpływem emocji?

Jak jednak zauważa politolog dr Bartłomiej Biskup o tym, że PiS po katastrofie smoleńskiej przybyło masowo nowych działaczy zadecydowały przede wszystkim uczucia.

- Ludzie przystąpili do partii pod wpływem emocji, odczuć po tej tragedii. Taki wyraz współczucia dla Prawa i Sprawiedliwości po stracie prezydenta - zauważa politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem większość z tych nowych działaczy już od dawna sympatyzowała z Jarosławem Kaczyńskim. - Wydarzenia z 10 kwietnia nakłoniły ich, żeby sformalizować swój związek z partią - dodaje dr Biskup.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM