Kampania wyborcza w Sosnowcu nabiera rumieńców. Awantura w sekretariacie prezydenta

Awantura w sekretariacie urzędującego prezydenta Sosnowca. Kampania wyborcza w tym mieście nabrała sporych rumieńców - kandydatom puszczają już nerwy. Starający się o fotel z list PO Jarosław Pięta odwiedził urzędującego prezydenta Kazimierza Górskiego wraz z sosnowieckim liderem PO Arkadiuszem Chęcińskim oraz rzecznikiem swojego sztabu Łukaszem Strączkiem i zażądał szybkiego wyjaśnienia wykrytych w ubiegłym tygodniu nieprawidłowości w magistracie.


Kazimierz Górski nie był zaskoczony wizytą, można powiedzieć, że się do niej przygotował.

- Kroki zostały już dawno podjęte, trochę się spóźniliście - przywitał działaczy PO Górski.

- Takie rzeczy mają prawo mieszkańcy wiedzieć - zauważył Pięta.

- A mają. No to coś pokażę, tu jest faktura na imprezę pod Balatonem, a która nie była z urzędu miasta. Wiem, że panowie tam byli - wymachiwał kserokopią dokumentu urzędujący prezydent.

- To jest sfałszowana faktura, to oskarżenie - odgryzał się Pięta.

- Radni nie są od tego, żeby mnie poganiać - unosił się Górski.

- Proszę nie mówić, że radni nie mają prawa wiedzieć, o tym, co się dzieje z pieniędzmi mieszkańców Sosnowca - denerwował się Pięta.

Do rękoczynów nie doszło. Prezydent obiecał gościom, że mieszkańcy zostaną o sprawie szybko poinformowani "i aż się zdziwią".

Chodzi o nieprawidłowości w Międzywydziałowym Referacie Ekonomicznym. Prokuraturę zawiadomił urzędujący prezydent. Pracownica urzędu mogła wyprowadzić z kasy sosnowieckiego magistratu co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Kobieta prawdopodobnie podpisywała faktury za usługi firmy, która nie była zarejestrowana. Nie pracuje już w urzędzie, została dyscyplinarnie zwolniona. Kontrola w magistracie trwa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM