"Kampania nienawiści zaczęła się od podwójnej porażki PO i Tuska"

- Kampania nienawiści zaczęła się od podwójnej przegranej PO i Donalda Tuska w 2005 roku. Wyzwoliło to w Donaldzie Tusku traumę i odwet. Podjęto decyzję o wojnie totalnej, o walce na wyniszczenie. To był pierwowzór - powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" europoseł PiS Jacek Kurski.
Kurski zaprzeczył, jakoby pierwszym ogniwem "kampanii nienawiści" były słowa adresowane do Donalda Tuska o "dziadku z Wermachtu". - To nieprawda. Już wcześniej Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła o hospicjach, było kilka bardzo brutalnych wypowiedzi Donalda Tuska -powiedział "Wprost" eurodeputowany .

To nie drugi Smoleńsk

Eurodeputowany PiS uważa, że morderstwa w łódzkim biurze PiS nie można traktować jako "drugiego smoleńska". - Nie był Smoleńskiem, ale był przekroczeniem kolejnej granicy. Do tej pory tego w polskiej tradycji nie było. Dlatego tak wspominamy prezydenta Narutowicza czy księdza Jerzego Popiełuszkę. Bo to się u nas nie dzieje - ocenił Kurski i dodał: - Dzisiaj mamy taką atmosferę w Polsce, że ten zamach może odblokować iluś ludzi, którzy nienawidzą polityków na podstawie tego, jak ich widzą w mediach.

Beatyfikacja Barbary Blidy

- Jestem przekonany, że Ryszard C. nienawidził Ziobry za państwo policyjne, bo przez wiele lat oglądając telewizję, beatyfikację Barbary Blidy w mediach, doszedł do przekonania, że to pewnie nie było żadne samobójstwo, Kaczyński i Ziobro wpadli z koltami do tej kobiety i ją zastrzelili - uważa Kurski. - Jestem przekonany, że Ryszard C. wierzy, iż Jacek Kurski zasłania się immunitetem, żeby nie płacić mandatów. Jestem przekonany, że Ryszard C. wierzy w to, co napisał jeden z tabloidów, że jestem suto opłacanym leniem, który opuścił połowę sesji w Brukseli, gdy ja mam 78 proc. frekwencji - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM