Matka oświadcza, ale o córce milczy. Podmienionej listy PiS ciąg dalszy

Nieuchwytne od dwóch dni bohaterki największej afery z rejestracją list w wyborach samorządowych wydały w tym samym czasie dwa oświadczenia, w których zapewniają o swojej niewinności i braku związków Zbigniewa Ziobry z całą sprawą.
Z obu tekstów nie można dowiedzieć się jednak najciekawszego: dlaczego lokalna działaczka PiS potajemnie na pierwszym miejscu listy umieściła swoją córkę Martę. Wiadomo natomiast, że usunęła starostę Krasa, bo "jakby jedną nogą był w PiS,a drugą poza nią".

We wtorek opisaliśmy jak Przewodnicząca Komitetu Ziemskiego Prawa i Sprawiedliwości w Tarnowie Lucyna Malec potajemnie zarejestrowała swoją wersję listy kandydatów PiS. Z uzgodnionej już listy usunęła między innymi urzędującego starostę, a na pierwszym miejscu wpisała własną córkę Martę. Kandydatów PiS nie można było przywrócić na listę, bo termin ich zgłaszania minął w piątek. Po wniosku pokrzywdzonych działaczy sprawą zajmuje się prokuratura.

Fortel z płaszczem

Pani Lucyna przy rejestracji posłużyła się fortelem. Najpierw pokazała staroście uzgodnioną listę. Drugą miała ponoć ukrytą pod płaszczem... -Że też ten zapięty pod szyję płaszcz nie dał mi do myślenia! - unosił się starosta. Sprawa zbulwersowała nie tylko media, ale i lokalne środowisko Prawa i Sprawiedliwości. Działacze zaczęli się zastanawiać, czy pani Lucyna działała samodzielnie. A może miała poparcie kogoś z władz partii? - Od posła Edwarda Czesaka, który jest prezesem PiS w Tarnowie, usłyszeliśmy że dopisana przez Lucynę Malec jej córka Marta jest dobrym kandydatem, bo jest powiązana ze Zbigniewem Ziobrą - mówił "Gazecie Wyborczej Kraków" poseł Michał Wojtkiewicz, członek prezydium zarządu PiS w Tarnowie. Okazało się, że Marta jest prawniczką i odbywała staż w biurze europosła w Brukseli. Rekomendował ją tam właśnie poseł Czesak, zaufany europosła Zbigniewa Ziobry (szefa małopolskich struktur PiS) i jego prawa ręka na okręg tarnowski. Czesak wprawdzie zapewnia, że nie ma nic wspólnego z podmianą list wyborczych, ale ani go ta sprawa nie bulwersuje, ani nie podpisał się pod wnioskiem do prokuratury, który złożyli inni tarnowscy działacze PiS.

W dalszej perspektywie będzie działać na rzecz gminy...

- Wydaje się, że ma [Marta - red.] dobre kompetencje by być kandydatką na radną z ramienia Prawa i Sprawiedliwości - uważa poseł Czesak. Dodał, że Marta jest związana z PiS, "brała udział w kampaniach wyborczych", choć według jego wiedzy, formalnie do partii nie należy. - W tym przypadku chodzi o osobę młodą, aktywną. I chyba właśnie ta sytuacja sporna spowodowała, że pani Lucyna Malec zarejestrowała córkę - rozważał Czesak. Dodał, że "Malec chciałaby w dalszej perspektywie widzieć córkę w działaniach na rzecz Wojnicza, gminy z którą obie w jakimś stopniu są związane".

Córka oświadcza: staż u posła Ziobry jest bez znaczenia

Afera z podmianą list ujrzała światło dzienne wczoraj. Jej bohaterki Lucyna i Marta Malec były dla mediów nieosiągalne, a ich inspiracje i motywy - nieznane. Do czasu, gdy opublikowaliśmy tekst, w którym lokalni działacze PiS podejrzewają, że podmiana list wyborczych (na kilka chwil przed zakończeniem ich rejestracji) miała akceptację Zbigniewa Ziobry.

Dwie godziny później dostaliśmy dwa oświadczenia. Jedno napisała Lucyna, drugie jej córka Marta Malec.

Marta nie tłumaczy dlaczego właśnie ją mama umieściła na pierwszym miejscu tarnowskiej listy PiS. Zaprzeczyła jedynie, że ze sprawą miał cokolwiek wspólnego Zbigniew Ziobro. "Zawarta w artykule sugestia, jakoby odbywanie przeze mnie stażu w biurze europosła Zbigniewa Ziobro miało jakiekolwiek znaczenie dla sposobu układania list wyborczych w powiecie tarnowskim, jest całkowicie chybiona, jest insynuacją. Staż, jaki odbyłam w biurze poselskim Zbigniewa Ziobro w Brukseli, zakończył się kilka miesięcy temu i od tamtego czasu nie utrzymuję z panem posłem żadnego kontaktu. Na takich samych zasadach w biurze posła odbywało staż wiele innych osób, część z nich związana z młodzieżówką Prawa i Sprawiedliwości. Trafiłam tam z polecenie pana posła Czesaka oraz z uwagi na dobrą znajomość języków obcych oraz że zaliczałam ten staż w ramach praktyki na aplikację radcowską. Łączenie sprawy list wyborczych z osobą posła jest całkowitym nieporozumieniem" - napisała Marta.

Mama oświadcza: Pan Starosta jakby jedną nogą był w PiS

Chwilę później dostaliśmy oświadczenie jej mamy. Lucyną Malec od kilku dni nie odbierała telefonów ani od swoich partyjnych kolegów, ani od dziennikarzy. Dziś również nie wyjaśniła dlaczego na listę potajemnie wpisała swoją córkę. Z kontekstu wynika, że może chodzić właśnie o wykształcenie... "Rzeczą kluczową dla mnie było, aby na listach znalazły się osoby wykształcone oraz związanie z PiS" - napisała w oświadczeniu rozesłanym do mediów Lucyna Malec. Ale bezpośrednio o córce nie wspomniała ani słowem. Wprowadzone na liście PiS zmiany tłumaczyła zawirowaniami w lokalnej polityce. Postanowiliśmy opublikować oświadczenie tarnowskiej działaczki PiS w całości:



"Jako Przewodnicząca Komitetu Ziemskiego Prawa i Sprawiedliwość w powiecie tarnowskim zostałam na mocy upoważnienia otrzymanego od Pełnomocnika Wyborczego KW PIS Krzysztofa Sobolewskiego, umocowana do zgłaszania w naszym powiecie kandydatów na radnych w wyborach do rad gmin, rad powiatów oraz na kandydatów na wójtów, burmistrzów do właściwych terytorialnych komisji wyborczych. Odnosząc się do informacji przekazywanych w mediach przez Pana Starostę Mieczysława Krasa informuję, że Pan Starosta zarejestrował w dniu 4 października 2010r. swój własny Komitet Wyborczy Wyborców Starosty Tarnowskiego Mieczysława Krasa. Powołanie tego komitetu konkurencyjnego wobec Prawa i Sprawiedliwości było sprzeczne z decyzjami władz krajowych Prawa i Sprawiedliwości.

Było to więc działanie nielojalne wobec Prawa i Sprawiedliwości. Pan Starosta przez ostatnich kilka lat był biernym członkiem PIS. Nie wywiązywał się z obowiązków statutowych, nie płacił składek funkcyjnych. Nie utożsamiał się w swej działalności ze strukturami PiS. Od wielu miesięcy zachowywał się tak, jakby jedną nogą był w PIS a drugą poza nią.

Mimo to w dobrej wierze prowadziłam rozmowy z Panem Starostą, mając nadzieję, że należy wiele poświęcić by znaleźć kompromis w przygotowaniu listy kandydatów do powiatu.

Pan Starosta natomiast autorytarnie przedstawił listę kandydatów, którzy mieli mieć pierwsze trzy miejsca na liście. Oświadczył też, że jeśli lista nie będzie wyglądała tak jak on chce to wystartuje ze swojego komitetu. Dodam, że większość narzucanych przez niego na listę Prawa i Sprawiedliwości kandydatów w ogóle nie należało do PIS. Łączyło ich jedno -wszyscy to jego koledzy.

Wobec braku woli jakiegokolwiek kompromisu po stronie Pana Krasa, ze smutkiem stwierdziłam, że w tej sytuacji jestem zmuszona zgłosić listy do powiatu bez Pana Starosty. Pan Kras nie był gotowy zawiązać kompromisu. Nie mogłam zgodzić się na dyktat Pana Starosty i na jego bezpodstawne wyeliminowanie wielu zaangażowanych działaczy PIS z list, czego kategorycznie domagał się Pan Kras.

Rzeczą kluczową dla mnie było aby na listach znalazły się osoby wykształcone oraz związanie z PIS, choć oczywiście widziałam możliwość przekazania na rzecz Pana Krasa kilku miejsc gdyby chciał zawrzeć kompromis. Niestety takiej woli nie było.

Dementuję też informacje podaną przez Pana Krasa, Posła Wojtkiewicza, Posła Pilcha, Pana Szpaka, że w tej sytuacji doszło do jakiejkolwiek porozumienia z Panem Starostą. Niestety nie doszło do porozumienia z uwagi na upór i nieprzejednane stanowisko Pana Krasa.

Żadna partia nie może zgodzić się na dyktat jakiegokolwiek starosty, który chce partii narzucać kształt list wyborczych, bez wykazania minimalnej woli kompromisu. Pragnę dodać, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory będę proponować współpracę w ramach Starostwa osobom, które będą dalej chciały profesjonalnie pracować na rzecz powiatu.

Z poważaniem, Przewodnicząca Komitetu Ziemskiego Prawa i Sprawiedliwości w Tarnowie

Lucyna Malec"


Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM