Kalisz w TOK FM: Komisja hazardowa odbije się czkawką Platformie

Opinia publiczna w Polsce ma niedosyt - mówił w Poranku Radia TOK FM Ryszard Kalisz, poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej, odnosząc się do raportu z prac komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery hazardowej. - Nawet zwolennicy PO uważają, że ten raport to wynik postępowania, które było zbyt szybkie i zmierzało do jednoznacznego celu - dodał.


- Raport, który został przyjęty większością koalicyjną, odbije się Platformie czkawką - mówił w Poranku TOK FM Ryszard Kalisz, poseł SLD. Odniósł się do sprawozdania komisji hazardowej przedstawionej w piątek w Sejmie.

Poseł SLD stwierdził, że Platforma jest traktowana jak instytucja, w której można załatwiać różne interesy i stąd zaczęła się cała tzw. "afera hazardowa". - Są ludzie, którzy mają wysoką pozycję formalnie jako posłowie, a faktycznie nie mają żadnego znaczenia w sprawowaniu władzy w Polsce. Natomiast przez sam fakt wybrania ich, w swoim okręgu wyborczym czują się bardzo ważni i docierają do nich różnego rodzaju osoby, które chcą coś załatwić. Ja uważam, że to, co zawsze nazywałem syndromem połowy kadencji, to następuje w Platformie z powodu nieumiejętności wyjaśnienia afery hazardowej. I to się odbije.

Kalisz odniósł się także do faktu, że nie odtajniono billingów m.in. Grzegorza Schetyny. Zdaniem posła nie ma przeszkód, aby je ujawnić. - Artykuł 25 ustawy o ochronie informacji niejawnych statuuje tzw. wieczystą tajemnicę, ale dotyczy ona tylko danych osobowych i wszelkich informacji, które mogą ujawnić dane osobowe tajnych agentów. Natomiast wszystkie działania operacyjne, takie jak zbieranie billingów, to tajemnice, które może uchylić minister spraw wewnętrznych i administracji - podkreślił. I dodał: - Jeżeli śledztwo jest w toku, to rzeczywiście odtajnienie się nie zdarza, bo jest coś takiego jak cel śledczy, ale minister spraw wewnętrznych i administracji może prześledzić, czy te informacje mają jakiekolwiek znaczenie dla śledztwa. I w jego dyspozycji leży ujawnienie tego rodzaju informacji.

- Mam wrażenie, że opinia publiczna w Polsce ma niedosyt. Jest przekonana, że Platforma dokonała rozliczenia się z aferą hazardową w sposób socjotechniczny - podsumował wątek Kalisz.

"Ziobro uważa, że uderzam w jego czułe punkty"

Poseł SLD odniósł się też do sporu między nim a Zbigniewem Ziobrą. Ziobro zapowiedział wcześniej złożenie pozwu przeciwko Kaliszowi za "naruszenie dóbr osobistych i pomówienie". - Dostrzegłem przypadki powoływania się w trakcie zadawania pytań na nieistniejące treści zeznań, przywoływanie takiej treści po to, żeby wprowadzać zeznającego świadka w błąd - uzasadniał Ziobro zeznając przed komisją.

- Chodzi o pytanie sformułowane przeze mnie: dlaczego pan okłamał Sejm RP? - komentował w TOK FM Kalisz. - A jak by pani sformułowała takie pytanie, kiedy miałaby pani dowody na to, że pan Zbigniew Ziobro wprowadził w błąd Sejm? Nie wiem, czy ta reakcja Zbigniewa Ziobry nie była spowodowana strachem. - To jakby na pytanie sądu w każdej sprawie karnej: "Czy oskarżony przyznaje się do winy?", oskarżony odpowiadał: "Za to pytanie podaję pana do sądu". Ja przesłuchuję świadka - podkreślił poseł. Dodał: - Nie mam żadnej wiedzy, czy zapowiedziane pozwy już są złożone. Moim zdaniem wśród polityków powinna być zasada, że spieramy się na słowa, a nie że wsadzamy przeciwnika na rok do więzienia. Ten Ziobro to w ogóle chyba uważa, że uderzam w jego czułe punkty - podsumował.

Kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego. "Nie dzielmy naukowców wg poglądów"

Kolejnym wątkiem rozmowy była kwestia nominacji do Trybunału Konstytucyjnego. Dzisiaj upływa termin zgłaszania kandydatur na cztery zwalniające się miejsca w Trybunale. - Dlaczego SLD nie zgłosiło kandydatów? - pytała swojego gościa Dominika Wielowieyska odnosząc się do dzisiejszej publikacji "Gazety Wyborczej". - Nie wiem, czy nie zgłosiło. Jeszcze w ubiegłym tygodniu wskazałem kilku kandydatów z listy dziekanów wydziałów prawa i administracji uniwersyteckich, która została do mnie przysłana i wiem, że były zbierane podpisy. Jako że już nie jestem w kierownictwie klubu, to nie wiem, co się potem działo - odpowiedział Kalisz.

- Ja bym tu odszedł też od podziału naukowców na konserwatywnych, lewicowych i liberalnych - kontynuował poseł SLD. - Jako sędzia trybunału trzeba być niezawisłym, a poglądy zostawiać wraz z wejściem na salę rozpraw. Każdy człowiek ma jakąś wrażliwość, natomiast poglądy nie powinny determinować orzeczeń sądowych i stanowiska sądu. Chcę przeprowadzić głęboki proces wysłuchania wszystkich kandydatów, proces zajrzenia do ich dokumentów. Będę namawiał również wszystkich kandydatów, żeby poddali się wysłuchaniu przez koalicję organizacji pozarządowych, które monitorują sposób zgłaszania kandydatów na sędziów TK - podsumował Ryszard Kalisz.

Rok z hazardową na zdjęciach: Kliknij, by zobaczyć więcej

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia

DOSTĘP PREMIUM