Mec. Rogalski: "Dziennikarze "Wprost" nierzetelnie podeszli do tematu"

Pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej - mec. Rafał Rogalski jest zniesmaczony publikacją dziennikarzy "Wprost" na podstawie 57 akt śledztwa smoleńskiego, do których dotarli. Zdaniem pełnomocnika artykuł naraził rodziny i pełnomocników na "szereg konsekwencji prawnych".
- Ja rozumiem, że dziennikarze muszą docierać do informacji, to jest ich zawód, ale nie rozumiem dlaczego, jeśli już dziennikarze dotarli do takich materiałów, muszą o tym publicznie informować i narażać rodziny oraz pełnomocników na szereg nieprzyjemności, a zwłaszcza konsekwencji prawnych i faktycznych, polegających na tym, że dostęp do akt sprawy będzie bardzo ograniczony - mówił w Radiu Zet pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Akta, na podstawie których "Wprost" napisał artykuł Rogalski zna. - Dziennikarze "Wprost" nie do końca rzetelnie podeszli do tematu - komentuje. Zdaniem pełnomocnika nie ma dowodów na to, że gen Błasik siedział za sterami Tu-154M. - W kokpicie mógł siedzieć, ale na pewno nie za sterami samolotu (...), a wczorajsza publikacja "Wprost" sugerowałaby, że co najmniej mógł siedzieć. Pomiędzy mógł, a siedział jest zasadnicza różnica. Brakuje materiału dowodowego, który w sposób zarówno kategoryczny jak i prawdopodobny by to potwierdzał - mówił Rogalski.

Zdaniem Rogalskiego brakuje też informacji, "na podstawie których można byłoby mówić o tym, że wersja zamachu jest realna, natomiast to wcale nie powoduje, że ta wersja nie jest badana i że została wykluczona". Co do prośby rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej o spotkanie z premierem Tuskiem, Rogalski powiedział, że mają wiele powodów. - Na pewno nie jest to powód finansowy, który wskazywał premier Donald Tusk - zaznaczył pełnomocnik rodzin ofiar. - Przede wszystkim chodzi o wyjaśnienie rodzinom dlaczego śledztwo nie jest prowadzone przez wyłącznie Polskę, czy też wspólnie z Rosjanami - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM