Mocne słowa Waszczykowskiego: poszukuje się lekarza, który potwierdziłby, że Ryszard C. to szaleniec

W dniu ataku na biuro PiS mówił: ?zaczyna się zabijanie opozycji?. Dziś Witold Waszczykowski sugeruje - robi się wszystko, żeby pokazać, że Ryszard C. był niepoczytalny. - Na siłę stara się przebadać człowieka, który do nas strzelał i znaleźć lekarza który potwierdzi, że to szaleniec - mówił kandydat na prezydenta Łodzi w TOK FM.
Ostre słowa Witolda Waszczykowskiego na temat śledztwa w sprawie ataku na biuro PiS w Łodzi. - Z niepokojem widzę jak na siłę stara się przebadać człowieka, który do nas strzelał i znaleźć lekarza, który potwierdzi, że to szaleniec. Czytam w mediach, że wozi się tego człowieka i poszukuje lekarza który potwierdziłby, czy on jest poczytalny - mówił w Poranku Radia TOK FM. Wprost nie odpowiedział na pytanie kto i dlaczego miałby tak postępować. Ale jak dodał "szuka się kogoś kto potwierdzi: tak to szaleniec, wtedy odpowiemy. PiS nie ma prawa podnosić, że to mord polityczny".

Ostatecznej opinii lekarzy na temat Ryszarda C. jeszcze nie ma, jednak Waszczykowski spekuluje. - Jeśli człowiek z premedytacją przez kilka dni planuje taki zamach, przychodzi w pełni świadomy do biura, wie kto w tym biurze urzęduje, przychodzi uzbrojony w kilka rodzajów broni, ma świadomość jak tego użyć, to wydaje że jest to człowiek, który działa zupełnie świadomie. Nie szaleniec działający na oślep - ocenił gość TOK FM.

Jak przyznał zdanie na temat napastnika wyrobił po rozmowach ze świadkami ataku na biuro w Łodzi. - Wszyscy ci koledzy uważają, że jego zachowanie - jeśli można tak powiedzieć - było w pełni świadome. Są też nagrania filmowe, które pokazywały, że on miał świadomość - co robi, do kogo strzela - powiedział Witold Waszczykowski.

Kandydata na prezydenta Łodzi oburza dyskusja na temat zdrowia psychicznego Ryszarda C. - Jestem zdziwiony, że również pani dołączyła do grupy dziennikarzy którzy zamiast się zastanawiać nad tym człowiekiem, to mnie wypytujecie czy mam uprawnienia żeby dyskutować o tym czy to człowiek poczytalny czy szalony - mówił do prowadzącej Poranek Radia TOK FM - Dominiki Wielowieyskiej.

Nie żałuje mocnych słów

Witold Waszczykowski nie widzi nic złego w swoich ostrych wystąpieniach po łódzkiej tragedii. To on kilka godzin po ataku na biuro PiS mówił podczas wiecu "zaczyna się zabijanie opozycji, nie chcemy umierać, mamy rodziny".

- Jak powinien zachować się człowiek który po kilku godzinach od zamach wchodzi do biura, widzi ślady po kulach, kałuże krwi, rozmawia z roztrzęsionymi kolegami, którzy opowiadają jak uciekali i barykadowali się? - Jak mówić, czy jest jakiś standard który was państwa zadowoli? - pytał Dominikę Wielowieyską. - Mam wrażenie, że państwo oczekiwaliby że wyjdę i spokojnie powiem nic się nie stało, zginął jeden "PiSior". Wyszedłem i powiedziałem nie zabijajcie. Nie bardzo rozumiem dlaczego zostało to odebrane jako histeryczny okrzyk. Przecież to naturalny okrzyk po takiej katastrofie jak zdarzyła się w naszym biurze - argumentował Witold Waszczykowski.

W wyniku ataku Ryszarda C. na biuro poselskie Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi zginął marek Rosiak, asystent europosła Janusza Wojciechowskiego. Ciężko ranny został Paweł Kowalski, asystent posła Jarosława Jagiełły. Prezydent Komorowski przyznał pośmiertnie Markowi Rosiakowi - Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne osiągnięcia w działalności społecznej"

DOSTĘP PREMIUM