Poncyljusz: nie chcę już dłużej zajmować się tą partią

- Nie chcę się już dłużej zajmować tą partią. Niech koledzy Kuchciński i Błaszczak robią, co chcą. Mnie to już nie interesuje. Pępowina została odcięta - mówi w wywiadzie dla "Wprost" poseł PiS Paweł Poncyljusz.
- Od kiedy po kolei jesteśmy wyrzucani, Jarosław Kaczyński przestaje być dla nas tematem - mówi Poncyljusz. Poseł jest w PiS od dziewięciu lat. - Nie jestem w stanie tego psychicznie znieść. Takiego podwójnego życia - mówi. - To wszystko na próżno. Mam dość oszukiwania się, że z tej mąki będzie chleb - powiedział tygodnikowi "Wprost".

"Stwarzam ryzyko, że zdradzę i przejdę do nich"

"Innego przewodnika niż Kaczyński" Poncyljusz zdecydował się szukać w dniu morderstwa Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS Janusza Wojciechowskiego. - Miałem rozmowę, z której wynikało, że jeśli nie okładam się maczugami z Platformą, to nie traktuję katastrofy smoleńskiej w kategoriach mordu, jeśli nie warczę na PO, to stwarzam ryzyko, że zdradzę i przejdę do nich - relacjonuje Poncyljusz. Ta rozmowa zdusiła w nim "iskierki nadziei". Według rozmówcy Poncyljusza, jedyną szansą na odzyskanie władzy przez PiS jest pójście na konfrontację. - Doczekanie do momentu, kiedy ludzie zmęczą się słabymi rządami Donalda Tuska - mówi "Wprost" poseł.

"Sytuacja zachęcająca do tego, żeby coś zrobić"

Co łączy Poncyljusza, Joannę Kluzik-Rostkowską, Elżbietę Jakubiak, Adama Bielana, Michała Kamińskiego i Pawła Kowala? - Więcej, niż ktokolwiek się spodziewa. Sytuacja jest zachęcająca do tego, żeby coś zrobić - twierdzi Poncyljusz. Dodaje, że skończył się syndrom "psa na łańcuchu", który boi się uciec, "bo nie wiadomo, co jest za bramą". - Używając tej psiej terminologii - ja wychodzę z tego podwórka za bramę. Może mnie hycel złapie i zawiezie do najbliższego schroniska. Ale może się uda - uważa poseł PiS.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM