Tusk nie rozumie tych co z Kaczyńskim zostali

- Nie chcę się cieszyć z cudzych kłopotów, nawet jeśli są to kłopoty Jarosława Kaczyńskiego - stwierdził Donald Tusk komentując założenie klubu poselskiego przez posłów, którzy odeszli z Prawa i Sprawiedliwości. Premier ironizował, że nie bardzo rozumie polityków, którzy pozostali przy Jarosławiewie Kaczyńskim.


- Nie chcę też być obłudnikiem - nie trzymam kciuków za powodzenie Jarosława Kaczyńskiego - mówił Tusk. - Ale też nie życzę mu niczego złego. Samą decyzję tej grupy, która wyszła z PiS-u, lepiej rozumiem, niż decyzję tych, którzy pozostali w partii. Moralnie i intelektualnie oczekiwałbym raczej wyjaśnień od tych, którzy zostali w Prawie i Sprawiedliwości - podkreślił premier.

Premier nie chciał ocenić szans nowego klubu na powodzenie. Stwierdził, że jego podejście będzie uzależnione do poziomu reprezentowanego przez klub. - Tak po cichu liczę, że jeśli powstanie klub opozycyjny, który będzie prowadził politykę krytyczną wobec mnie i mojego rządu, ale racjonalną, spokojniejszą, podbudowaną merytorycznie, to będę się cieszył. Na razie wszystkim życzę wszystkiego dobrego i będziemy obserwować, co się będzie działo po prawej stronie - zapewnił premier.

Fajne wyniki, wszyscy zadowoleni

- Wyniki wyborów do samorządów to są dość fajne wyniki, bo wszyscy sprawiają wrażenie zadowolonych - komentował wyniki wyborów samorządowych premier Donald Tusk. - Może to wpłynie też na temperaturę polskiej polityki, bo lepiej się współpracuje z osobami zadowolonymi, niż niezadowolonymi - dodał.

- W ciągu czterech lat działania samorządów, z czego trzy lata to działania naszego rządu, z czterech głównych partii PSL zyskał średnio więcej o 1,5proc., PiS stracił, PO zyskała - podkreślał podczas konferencji prasowej premier Tusk. - Rzeczą dla mnie ważną jest to, że koalicja PO-PSL okazała się koalicją dość dużego zaufania. To na pewno wpłynie dobrze na koalicję rządową. Wydaje się możliwe, że za kilka dni z wicepremierem Pawlakiem będziemy mogli ogłosić, że sejmiki są w dobrych rękach - stwierdził premier zapowiadając, że nie widzi przeszkód, żeby koalicja PO-PSL istniała na każdym stopniu, nawet samorządu.

Komisja majątkowa praktycznie nie działa. Ale istnieje

Tusk odniósł się także do kwestii Komisji Majątkowej. - Z dużym spokojem czekam na propozycję legislacyjną, ponieważ w sensie praktycznym Komisja Majątkowa zaprzestała już dawno temu pracę, jeśli chodzi o rozstrzyganie roszczeń Kościoła, nie ukrywam: na moje polecenie - zapewnił premier.

- Ale ustawa jest konieczna do zakończenia działalności Komisji - oponowali dziennikarze. - Do zakończenia istnienia tak, działania nie - odpowiedział premier. - To dyskretna, ale dla mnie zasadnicza różnica. Kiedyś, kiedy wprowadzano w życie ustawę o relacjach państwo-Kościół powstała dwuznaczność legislacyjna. Według niektórych takie zmiany jak likwidacja Komisji Majątkowej bezwzględnie wymagają uzgodnienia ze stroną kościelną. Niektórzy prawnicy sądzą, że to wymaga zgody ze strony Kościoła, my jednak stoimy na stanowisku, że nie wszystko, co dotyczy Kościoła i wymaga zmiany ustawowej, wymaga zgody kościelnej. Będę szukał takich rozwiązań, które potwierdzą suwerenność parlamentu i Kościoła w tych sprawach - dodał.

Oświadczenia, nie zaświadczenia

Premier mówił także o projektach, które rozpatrywał rząd podczas posiedzenia Rady Ministrów. - Mam dobrą wiadomość dla tych wszystkich, którzy prowadzą działalność gospodarczą, a także dla tych, którzy zaczynają prowadzić działalność gospodarczą, także dla obywateli, dla których kontakt z urzędem bywa codzienną udręką - kontynuował premier. - Zaproponowaliśmy zmianę, którą zapowiadaliśmy z wicepremierem Pawlakiem. Zmianę, która zmieni kulturę relacji pomiędzy biurokracją a obywatelami i przedsiębiorcami. Jeżeli ta ustawa wejdzie w życie, to będziemy mogli zamieniać zaświadczenia na oświadczenia - mówił.

DOSTĘP PREMIUM