Europoseł z PiS: Wybory mogły być sfałszowane. Pyta o nieważne głosy

- Stawiam hipotezę, że wybory samorządowe mogły zostać sfałszowane. Wskazuje na to zdumiewająca liczba prawie 2 milionów głosów nieważnych - pisze na swoim blogu Janusz Wojciechowski. Sporą liczbę takich głosów zauważa też PKW, ale uspokaja - podobny odsetek niewaznych głosów był także w poprzednich wyborach samorządowych.
- Dlaczego głosów nieważnych było aż tak wiele? I dlaczego liczba głosów nieważnych była największa w okręgach wiejskich, tam gdzie walka wyborcza toczyła się głównie między PSL i PiS? - pyta prowokacyjnie Janusz Wojciechowski. - Niewykluczone, że ktoś je unieważniał już po głosowaniu - domniemywa i pisze o Partii Nieważnych Głosów.

"Ludzie nie wiedzą, jak głosować i na kogo"

Rzeczywiście, w wyborach do sejmików wojewódzkich liczba nieważnych głosów oscyluje średnio na poziomie około kilkunastu procent . Na przykład w Kieleckiem było takich głosów 64 tysiące (11,6 proc.). Większość nieważnych tam głosów, to właśnie czyste karty, bez ani jednego krzyżyka.

Być może przyczyną była duża ilość kart do głosowania, ich wielkość oraz skomplikowany sposób głosowania - do kilku organów na raz. W dodatku karta do głosowania w wyborach do sejmików, np. w województwie mazowieckim, miała formę broszury, co również mogło zmylić wyborców.

- Część osób na pewno zrobiła to [wrzuciła pustą kartę - red.] świadomie, aby coś zamanifestować. Ale moim zdaniem z 80 proc. z nich po prostu z niewiedzy, bo ludzie nie wiedzą, jak głosować i na kogo -tłumaczy Wojciech Arczyński, przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Kielcach.

W Państwowej Komisji Wyborczej nie wiedzą, dlaczego było tak dużo nieważnych głosów. Zaznaczają jednak, że w każdych wyborach część wyborców nieprawidłowo oddaje głos. Cztery lata temu w wyborach do sejmiku wojewódzkiego w Mazowieckiem oddano 14,6 proc. nieważnych głosów. a we wspomnianym Kieleckiem - 13 proc. W całym kraju liczba ta wahała się od 11,5 do 14 proc.

"Ofiarą fałszerstwa mogły być głosy oddane na PiS"

"Odrzucam to wyjaśnienie. Owszem, część wyborców mogła mieć problem z właściwym zagłosowaniem, bo do sejmiku rzeczywiście była płachta z nazwiskami kandydatów. ale takich "nierozeznanych" wyborców mogło być właśnie 3-4 procent." - ripostuje europoseł, który niedawno wstąpił do PiS Wojciechowski. "Kategorycznie odrzucam tezę, że wyborcy na wsi są głupsi od tych z miasta i nie potrafią głosować" - dodaje.

- Stawiam hipotezę (nie tezę, bo dowodów nie mam żadnych, ale hipotezę) - ta wielka liczba głosów nieważnych może dowodzić, że wybory zostały sfałszowane, a ofiarą fałszerstwa mogły być głosy oddane na Prawo i Sprawiedliwość - pisze europoseł.

DOSTĘP PREMIUM